Menu

Okiem obserwatora

Blog o problematyce społecznej i o Cieszynie. Z przerywnikami fotograficznymi przyrodniczymi i krajobrazowymi.

Bestseller

missjonash

Nadszedł już czas na nową notkę. Zacznę zagadką: jaką rozchwytywaną książkę przeczytałam ostatnio?

Przeczytałam od deski do deski Konstytucję RP. Nie czytałam jej od czasów studiów. Po przeczytaniu chcę przypomnieć co następuje:

Art. 8. 
1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.

Art. 19. 
Rzeczpospolita Polska specjalną opieką otacza weteranów walk o niepodległość, zwłaszcza inwalidów wojennych.

Art. 25. 
(..)
2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. 

Art. 40. 
Nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Zakazuje się stosowania kar cielesnych.

Art. 48. 
1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

Art. 71. 
1. Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych. 

Art. 86. 
Każdy jest obowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie

 

Art. 126. 
(...) 
2. Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium. 
3. Prezydent Rzeczypospolitej wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach.

Art. 144. 
1. Prezydent Rzeczypospolitej, korzystając ze swoich konstytucyjnych i ustawowych kompetencji, wydaje akty urzędowe. 
2. Akty urzędowe Prezydenta Rzeczypospolitej wymagają dla swojej ważności podpisu Prezesa Rady Ministrów, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem. 

Art. 178. 
1. Sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom.

Art. 183. 
(...)
3. Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego.

Te artykuły rzuciły mi się w oczy podczas czytania. Wiecie dlaczego akurat te? Wiecie dlaczego akurat teraz?

-

Zwierzątko i bestia

missjonash

Od kilku dni internauci oraz organa ścigania poszukują Bartosza D, który jest podejrzany o bestialskie skatowanie bezbronnego czteromiesięcznego szczeniaczka Fijo. Za oprawcą został wysłany list gończy. Mam ogromna nadzieję, że zostanie szybko znaleziony i ukarany. Żal mi tego pieska. Tak samo żal mi rodziny, która nie dość, że znalazła Fijo w makabrycznym stanie, straciła członka rodziny, bo jest mowa o nowych właścicielach pieska, to jeszcze teraz musi się zmierzyć z przeogromną nienawiścią otoczenia. Syn oprawcy dostaje pogróżki, jest zaczepiany i prześladowany w internecie, co mi się w głowie nie mieści. Bo przecież z pewnością już się nacierpiał wcześniej, a teraz jeszcze stracił przyjaciela.

Może mam już całkiem spaczone oboma zawodami myślenie, ale mam wrażenie, że Fijo uratował swoim państwu zdrowie a może nawet życie. Mam silne przeświadczenie, że atak na pieska to nie jednorazowy, odosobniony incydent. Mogę sobie wyobrazić, ze tak właśnie reaguje sprawca przemocy, który zastrasza najbliższych, a gdy zwierzątko go zdenerwuje (np. złapie zębami jak to szczeniak) jest w stanie wyładować swoje frustracje i gniew na bezbronnym piesku i niemal zabić. Trudno mi sobie wyobrazić, że najłagodniejszy człowiek świata, przykładny mąż i ojciec robi coś takiego. Tak zachowuje się kat nie tylko zwierząt.

Bestialskie skrzywdzenie szczeniaka wywołuje furię i chęć zemsty, ale... Serio zrobilibyśmy Bartoszowi D. to wszystko co jest teraz wypisywane w internecie? Tak z premedytacją?

Może skierujmy słuszną wściekłość na działanie -.na wszelkie działania mające na celu pomagać ofiarom przemocy domowej i zwierzętom. Z tej przeogromnej nienawiści, z tych słów okrucieństwa nikt niczego dobrego miał nie będzie. I oczywiście udostępniajmy gdzie się da list gończy za Bartoszem D.! On musi szybko ponieść karę przewidzianą prawem. 

 

Fijo

 

Depresja!

missjonash

Zaczyna się mało spektakularnie: człowiek staje się smutniejszy, pozbawiony energii, obowiązki stają się trudne do wykonania. Stopniowo spada sprawność intelektualna, osłabiona jest pamięć, trudno się skoncentrować. Dołączają się myśli o własnej nieudolności i beznadziejności, przyczepia się stwierdzenie, że nikt nie kocha, nikomu nie zależy. Jest coraz ciężej funkcjonować, wszystko ma szaro - szare barwy, człowiek zaczyna być przekonany, że jest ciężarem dla innych, jest znużony, przestaje się cieszyć, pojawiają się myśli samobójcze. Dalej mamy kłopoty z zasypianiem, mimo odczuwanego silnego zmęczenia, wybudzanie o 4 rano i trudności z zaśnięciem, czasem senność i przesypianie całego dnia. Ciągłe obracanie w głowie jakim się jest nieudacznikiem, wspominanie każdej nawet najmniejszej porażki, oskarżanie siebie. Człowiek czuje się tragicznie, nie ma siły zmusić się do codziennych obowiązków, a czuje się jeszcze gorzej gdy słyszy: "uśmiechnij się, tylko optymistyczne myślenie cię ustawi". To jest dopiero dramat, bo osoba cierpiąca na depresję sama nie umie się ustawić do pionu pozytywnymi tekstami. A więc obwinia się jeszcze bardziej, jego samoocena leci na łeb na szyję... Dochodzi izolacja od ludzi, chęć schowania się przed całym światem, wolniejsze ruchy. Na koniec pojawia się całkowity brak emocji, takie: "nie chce mi się już nawet umrzeć".

Skąd to wiem? Staram się wiernie odtworzyć ostatnie miesiące mojego życia. Tak, mam depresję, jestem w trakcie leczenia. Po trzech tygodniach brania antydepresantów zmywam naczynia, sprzątam, gotuję, znowu chce mi się wykonywać i obrabiać zdjęcia. Dopiero stan: "nie chce mi się już nawet umrzeć" doprowadził do wizyty u lekarza. Znowu odczuwam emocje. Wiecie, że cieszę się nawet ze  złości? Będę brać leki minimum pół roku, potem czeka mnie psychoterapia. Mam nadzieję, że tamten stan już do mnie nie powróci.

Zaczęło się niewinnie od wielomiesięcznej myśli, która stale mi towarzyszyła "jestem zmęczona", potrafiłam się zapomnieć i wypowiedzieć to głośno. Potem miałam w głowie taki jakby wyryty napis "znikam". Faktycznie starałam się jak najdokładniej zniknąć ludziom z oczu.

Czy ktoś wiedział co się ze mną dzieje? Myślę, że nie bardzo. Jedynym miejscem gdzie starałam się niczego nie okazywać po sobie aż do końca to praca. Automatycznie robiłam to co do mnie należy. Nie miałam ochoty aby ktokolwiek wiedział. I udało mi się zamaskować wszystko niemal do końca - tylko 2 osoby zapytały co się dzieje.

Depresja jest coraz częstsza, nie zawsze wiemy, że ktoś koło nas cierpi. Warto o tym mówić. Dlaczego o tym piszę? Żeby odczarować tę chorobę, bo to nie wstyd źle się czuć. Żeby wesprzeć innych i powiedzieć: świetnie rozumiem co przeżywasz. Cztery tygodnie temu nikt by mnie nie przekonał, że można poczuć się lepiej, bardziej mnie już nie było niż byłam. Dziś znowu jestem już z krwi i kości, a nie cieniem i oby tak zostało. 

Krzywdy dziecka nie zamiatajmy pod dywan

missjonash

Już prawie zmieniłam pomysł na ten wpis pod wpływem macierzystej platformy blogowej, Przed chwilą przeczytałam artykuł reklamujący złego do szpiku kości blogera na Gazeta.pl i zrobiło mi się przykro. Są pewne ograniczenia nawet przy pozyskiwaniu świętej klikalności. Ale jednak nie dam się zbić z pantałyku. Może jedynie na sekundę żeby zamieścić tę grafikę: 

Podobny obraz

Wracając jednak do zaplanowanej opowieści: bardzo często spotykam się z historiami dzieci doświadczających przemocy rówieśniczej. Coraz częściej także przekonuję się, że takie sytuacje są bagatelizowane, zamiatane pod dywan i dziecko nie otrzymuje niezbędnej pomocy. Pisałam już o bullyingu (wpis: "Nie pocieszajcie się, że to TYLKO homofobia"), ale myślę, że trzeba o tym wspominać stale i wciąż. Może to pozwoli uniknąć tragedii i cierpienia chociaż kilku dzieciom. Teoria już była we wspomnianym wyżej artykule. To teraz będą historie z życia wzięte, może to poruszy skuteczniej wyobraźnię i serca czytelników, którzy mają z młodzieżą i dziećmi do czynienia na co dzień.

Rozmawiałam jakiś czas temu z piętnastolatkiem, który przez całe lata doświadczał przemocy psychicznej i fizycznej ze strony rówieśników. Na pytanie: "jak sobie radziłeś ze stresem i cierpieniem?" usłyszałam "nie poradziłem sobie". To był drugi raz w ciągu moich 18 lat pracy zawodowej kiedy miałam łzy w oczach, jego opowieść i bezradność odbijająca się w oczach bardzo mnie wzruszyły. Ale przecież poradził sobie. Jest, istnieje, nie zabił się, choć miał na to ochotę. Ale ileż musiał znieść przez tyle lat nauki w szkole podstawowej i gimnazjum. I za co? Absolutnie za nic. Tylko dlatego, że jest delikatny, wrażliwy i... wszyscy byli przeciwko niemu. Nikt nie udzielił mu pomocy: ani koledzy, ani pracownicy szkoły. Dobrze, że teraz już jest bezpieczny. 

Kiedyś myślałam, że przemoc rówieśnicza to odosobnione przypadki nagłaśniane w mediach. Ale okazuje się, że to powszechne zjawisko. Może nie w takiej skrajnej formie, ale jednak występują niemal w każdej szkole.

Inna historia: chłopak lat 14, taki trochę kosmita, bardzo grzeczny, bardzo zdolny i bardzo delikatny. Określenie "pedał" to był stanowczo komplement wobec tego co jeszcze usłyszał i czego doświadczył. Był bity, popychany, upokarzany na wszystkie możliwe sposoby. Na szczęście rodzice zmienili mu szkołę i klasę i mógł wreszcie odetchnąć.

Odkryłam tak doświadczalnie (nie tylko w teorii), że czasem wystarczy jedna, jedyna osoba, która stanie za osobą doświadczająca prześladowania. Jeśli znajdzie się wsparcie ze strony kumpla, nauczyciela, dowolnego pracownika szkoły sytuacja potrafi się całkowicie zmienić. Nawet jeśli oficjalnie placówka oświatowa nadal nie zauważa problemu to wsparcie często powoduje, że osoba prześladowana zaczyna sobie radzić emocjonalnie, czasem nawet zaczyna się stawiać prześladowcom, dzięki czemu dają jej spokój.

Dlatego nie możemy sobie powiedzieć "mój głos nic nie znaczy", bo jesteśmy tylko kolegą rówieśnikiem, nauczycielem ze świetlicy, złotą rączką w szkole, rodzicem kolegi ze szkoły, który nam opowiada co przytrafia się koledze czy koleżance. Reakcja każdego z nas może przywrócić siły i wiarę w siebie młodego człowieka. Nie warto odwracać oczu. Warto zachować się przyzwoicie. Nawet jeśli się boimy, nie potrafimy, możemy znaleźć kogoś kto da radę. 

 

FAS na Boże Narodzenie

missjonash

Jutro narodzi się Bóg! Ale dziś jeszcze jest zależny od kobiety, w której ciele mieszka. Wyobraźmy sobie, że Maria z Nazaretu pije przez całą ciążę na umór... Jaki urodziłby się Jezus?

Od kiedy wróciła kwestia ewentualnych zmian w prawie aborcyjnym coraz częściej dochodzą do głosu kobiety, które pełnym głosem mówią: moje ciało - moja sprawa. Nie zapomnę też wywiadu w "Pytaniu na śniadanie" odnośnie projektu Rzecznika Praw Dziecka nowelizującego Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy w zakresie możliwości zastosowania przymusowego leczenie odwykowego dla kobiet w ciąży. Tu link do tej rozmowy. Pamiętam jak Ilona Falicjańska strasznie oburzała się możliwością izolowania od alkoholu kobiet uzależnionych na czas ciąży.

Jak pogodzić fakt iż mające się narodzić dziecko jest całkowicie zależne od tego co robi jego matka podczas ciąży z jej prawem do samostanowienia. Często spotykam się z kobietami, które mówią, że to nie żadne dziecko tylko płód, że matka ma prawo do wolności, że może robić co chce. Co jednak z mającym narodzić się człowiekiem, który będzie dźwigał ten bagaż do końca życia?

Coraz częściej spotykam się też zawodowo z nastolatkami, które mają pełny lub niepełny syndrom FAS. FAS czyli Alkoholowy Zespół Płodowy (Fetal Alcohol Syndrome). Gdyby mamy tych młodych ludzi zachowywały abstynencję podczas ciąży, oni teraz nie borykali by się z dziesiątkami problemów. Spektrum zaburzeń wynikających z ekspozycji płodu na alkohol jest bardzo szerokie. Od pełnoobjawowego FAS do lżejszych form przebiegających bez zniekształceń fizycznych. W formie pełnoobjawowej dziecko ma skrócone szpary powiekowe, opadające powieki, szeroko rozstawione oczy, krótki, szeroki nos, wygładzoną rynienkę nad wargą, wąską górną wargę, krótką szyję, nisko umieszczone uszy, różnego rodzaju wady rozwojowe, np. stawów, serca itp. Spowolniony jest rozwój przed i po urodzeniu, mała głowa, niska waga urodzeniowa, wolniejszy rozwój środkowej części twarzy i całego organizmu. Oprócz tego, co jest najgorsze ma dziesiątki problemów neurologicznych związanych z uszkodzeniem OUN (ośrodkowego Układu Nerwowego). Mamy tu zaburzenia koordynacji wzrokowo - ruchowej, zaburzenia motoryki małej i dużej, problemy z koncentracją, pamięcią, nieprawidłowe odczucia zmysłów, brak równowagi, trudności z gromadzeniem, przetwarzaniem i wykorzystywaniem informacji, trudności w rozumieniu abstrakcji, zachowania impulsywne, nieumiejętność uczenia się na błędach i wiele innych.  

FAS jest nieuleczalny!

W świetle wielu dużych badań przesiewowych wiemy, że około 1/3 badanych kobiet w ciąży piła alkohol świadomie. Z pewnością nie wszystkie były uzależnione od alkoholu.

Nie wiemy jaka dawka alkoholu jest tą, która doprowadzi do nieodwracalnego uszkodzenia.

Miałam ochotę o tym napisać już całe miesiące temu. Od momentu spotkaniu uroczego piętnastolatka, który doświadcza wszystkich opisanych wyżej trudności z wyjątkiem zmian fizycznych. Jest bardzo miły i śliczny, ale mam obawy, że nigdy nie poradzi sobie z tym światem. Wraz z urodzeniem dostał w pakiecie trudności neurologiczne, psychologiczne i doświadczenia życiowe jak z obozu zagłady...

***

Szczerze Wam powiem, że najczęściej nie mam już siły żeby cokolwiek napisać. Czuję się pusta, niezdolna do przekazania niczego ważnego i niepotrzebna. To proste stwierdzenie faktów a nie kokieteria. Czuję się źle i trudno mi się nieraz zmusić do jakiejkolwiek aktywności. Czekam na impuls, który pozwoli mi się zmobilizować i usiąść nad klawiaturą. Dziś ten impuls się pojawił i dlatego

życzę Wam wszystkim Radosnych, Spokojnych i Zdrowych Świąt.

a43z

© Okiem obserwatora
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci