Menu

Okiem obserwatora

Blog o problematyce społecznej i o Cieszynie. Z przerywnikami fotograficznymi przyrodniczymi i krajobrazowymi.

Wszystko to co mam

missjonash

Bardzo dawno nie pisałam. Zbyt dużo się dzieje. W wakacje jak najwięcej starałam się spędzać czasu z Zajączkami. Młodszy Zajączek miał nogę w gipsie. Mam trochę więcej pracy. A na koniec w wypadku straciliśmy samochód. I właśnie to ostatnie zdarzenie kazało mi się zatrzymać, rozejrzeć wokół siebie i zastanowić. Wiem, że zabrzmi to patetycznie i może nieco infantylnie, ale bardziej doceniłam wszystko to co mam. Mój mąż nie zginął mimo, że wypadek był groźny. Właściwie nic mu się nie stało.

Wiem, że dla każdego jego troski i tragedie są najgorsze i nie powiem, że każdy powinien cieszyć się tym co ma, ale ja postanowiłam tak właśnie zrobić. Mam najwspanialszego męża na świecie, Zajączki, które są mądre i śliczne, jestem w miarę zdrowa, a już na pewno wystarczająco sprawna żeby realizować również swoje pasje (choć ostatnio jedynie wtedy gdy nie koliduje to z czasem przeznaczonym dla rodziny i na pracę zawodową), mamy co jeść i dach nad głową. Nikt nie próbuje nas zabić w ostrzale. Dodatkowo już całkiem na deser fotografia daje mi ten niepowtarzalny dreszczyk emocji. I choć nie będę nigdy mistrzem, cieszę się jak dziecko z każdego ujęcia, które wyszło tak jak planowałam.

Dzięki temu, że schudłam już 14 kilo mogę bez bólu zwiedzać i oglądać takie widoki:

060a1815

I takie:

148a20815

 

312a22815

 

060a24815

Czego mam chcieć więcej? Może któregoś dnia któraś z tych osób lub rzeczy będzie mi zabrana, ale dziś staram się chłonąć to co mam. Cieszę się blogiem, Waszym towarzystwem gdy zechcecie komentować, a nawet gdy milczycie i cieszę się każdą miłą osobą, którą spotykam na swojej drodze życia. 

Zmarnowane talenty

missjonash

Od zawsze telepie mnie wściekłość kiedy obserwuję kolejne zmarnowane talenty.

Talenty różnego rodzaju mogą ulec zagładzie na skutek niemiłych reakcji otoczenia. W okresie dojrzewania całkiem często ktoś kto wybija się np. umiejętnością śpiewania czy zdolnościami tanecznymi może zostać wyśmiany. Nastolatki uczą się od dorosłych polskiego piekiełka i potrafią pociągnąć w dół osobę zdolniejszą. Spotykam się z tym często głównie u nastoletnich chłopców. Zwłaszcza jeśli talent jest uznawany za niemęski (może nie w ogóle, ale w otoczeniu uzdolnionego). Osoby uzdolnione artystycznie bardzo często są wrażliwe lub wręcz przewrażliwione. Zjadliwe słowo może zablokować chęć dzielenia się swoim talentem na zawsze.

Bardzo mi żal tych wszystkich sytuacji gdy ktoś kto cudownie rysuje, maluje, komponuje, tańczy czy fotografuje postanawia zakopać swój talent. Znam bardzo utalentowanego mężczyznę, który nie dość, że nie zamierzał wcześniej nigdy w życiu wykonywać żadnych prac komercyjnie, a teraz postanowił zakończyć w ogóle rysowanie, bo uważa swoje prace za gnioty. Nie są gniotami... Ostatnio zetknęłam się z nastolatkiem, który ma słuch absolutny, pięknie śpiewa i ma niepowtarzalne wyczucie rytmu, ale nie zamierza tego ćwiczyć, ani tym bardziej komukolwiek pokazywać bo się wstydzi i nie będzie "robił z siebie idioty". Smutne to wszystko ile nieodkrytego piękna marnuje się po cichu.

Znam w końcu osoby, które niewyobrażalnie uzdolnione zalały swój talent alkoholem i / lub innymi narkotykami. Kilka razy pisałam tu o genialnym (jak dla mnie) fotografie, który od lat nie robi zdjęć. Znam też osobiście lub z opowieści innych artystów np. pisarzy, którzy stracili wenę, werwę i od dawna nie napisali zdania, które miałoby sens. Smutne to i boli.

Lekiem przynajmniej w niektórych przypadkach byłoby uczenie ludzi od najmłodszych lat akceptacji wszelkich inności. Żeby ośmio-, dziewięciolatki nie wyśmiewały siebie na wzajem bo słuchają nie takiej muzyki, bo oglądali (o zgrozo!) kreskówkę w telewizji, bo tańczą, swobodnie wyrażają swoje myśli. To zadziobywanie kogoś kto wychyla się ze sztywnego uniformu to jakiś koszmar. Ktoś kto dobrze się uczy, kto umie grać na gitarze, czytuje książki, płynnie się porusza w każdej chwili może stać się obiektem ataku kolegów z klasy czy podwórka. Z tego powodu niektórzy zaczynają specjalnie fałszować na muzyce. Żeby nie odstawać. Powiedzcie mi czy ja jestem dziwna? Bo może tylko ja mam takie obserwacje z podwórka. Obym to było tylko przewrażliwienie, bo boję się o moje Zajączki.

 

Paskudny grzech zaniechania

missjonash

Ludzi dobrej woli jest więcej?

Ja tracę tę wiarę. Nie, nie chodzi o to, że wszyscy to sadyści i hejterzy. Sadystów jest minimalny odsetek. Frustratów może trochę większy, ale to także nie większość. Na nieszczęście jest olbrzymi odsetek ludzi obojętnych lub zbyt lękliwych aby zareagować widząc zło. Nie chcemy widzieć, słyszeć i o niczym wiedzieć. Bo stracimy kumpli, pracę albo repa (fejma) czy inny prestiż i dobre notowania.

Nie trzeba daleko szukać. Wczoraj można było przeczytać historię psa Akiego, którego w wymyślny sposób torturował "właściciel". Zostawił go w rowie z jego miską i kocykiem i kazał pilnować (krzaka? rowu? miski?). Co kilka dni przyjeżdżał dając malutka porcję jedzenia i znowu kazał czekać. Pies nie chciał podejść, był wyczerpany, odwodniony, poraniony przez owady, cały w kleszczach, ale przecież czekał na ukochanego pana. Jego fizyczne życie zostało uratowane, ale czy kiedykolwiek zaufa ludziom? To takim skur...syństwie? No i właśnie, okoliczni mieszkańcy widzieli co się dzieje, ale zabrakło siły, motywacji, odwagi? żeby zareagować wcześniej.

Dziś za to mamy relację z obozu koncentracyjnego w szpitalu psychiatrycznym dla dzieci i młodzieży. Pani doktor sadystka znęcała się nad najbardziej potrzebującymi delikatności i opieki bezbronnymi młodymi pacjentami, a reszta personelu albo ochoczo pomagała w torturach (bonus w postaci innych czynności seksualnych na nieletnich), albo starała się nie widzieć żeby nie stracić pracy. Za to koledzy biegli sądowi pomagali unikać kontaktu z wymiarem sprawiedliwości wydając zaświadczenia lekarskie lub zwolnienia. A prokuratura nie potrafiła zebrać porządnie dowodów od 5 lat i każda z czternastu spraw o krzywdzenia została umarzana. Super.

Hejterzy z karalucha czy innych tym podobnych zgromadzeń mają się doskonale czemu dali wyraz atakując zbiorowo Filipa Chajzera po śmierci jego synka. No to była jazda bez trzymanki. Ależ można się było wyżyć. Tylko, że teraz nie patrzę na te wszystkie wyrzygane nienawistne słowa jako na skandaliczne okrucieństwo niemądrych nastolatków. To jest skandaliczne i sadystyczne okrucieństwo celowe i planowe. Pewien nastolatek powiedział mi, że do "dark netu" nie wchodzi się bezkarnie, bo policja czatuje, ale jakoś nie słyszałam o zatrzymaniu choćby jednej osoby za mowę nienawiści czy podżeganie do samobójstwa. 

Jeśli ludzi dobrej woli jest więcej to wystarczy, że nie będą obojętni na zło. Nie trzeba heroicznych czynów, wystarczy reakcja (czasem nawet anonimowa). Przecież jeśli będziemy się wszyscy bali i udawali, że nic się nie dzieje to ta garstka nas wykończy.

Na koniec autoterapia: wczoraj miałam ochotę zrobić coś bardzo złego tej lekarce i temu "właścicielowi" Akiego. Nienawiści prawie nie odczuwam, ale wczoraj i dziś poczułam siłę tej emocji. I przez chwilę zastanawiałam się czy na pewne osoby nie podziała jedynie "oko za oko". Już mi przeszło, ale nie będę obojętna. Choćby wszyscy na świecie uważali, że jestem wścibska i histeryzuję. 

Powk..rwiajcie się na hejterów!

missjonash

Mam coraz więcej dowodów na to, że jestem naiwna. Po opublikowaniu poprzedniego wpisu dostałam maila. Anonimowy internauta powiadomił mnie, że mylimy się wszyscy. Mowa nienawiści skierowana w kierunku nieżyjącego już Dominika to nie jest dzieło jego kolegów, ani tym bardziej młodzieży w wieku gimnazjalnym, ale to zaplanowana akcja pewnej grupy ludzi z alternatywnego internetu, która to grupa postanowiła wywołać taki efekt: "Głupie dzieciaki hejtują nastolatka, świat się kończy i co za społeczeństwo. Powkurzajcie się na hejterów, idioci". Podał mi też link do artykułu, w którym opisane były fora typu 4czan czy nasz rodzimy karachan. Podaję tu link do tego artykułu: "Trolle i zlewy". Nie do końca byłam przekonana.

Szybko jednak pojawiła się kolejna bulwersująca akcja czyli umieszczanie gdzie się da w sieci obraźliwych tekstów dotyczących zmarłej młodej blogerki modowej. Zaraz potem pojawiło się sporo artykułów na temat celowej i zaplanowanej akcji użytkowników karachana. Można było znaleźć w sieci zrzuty ekranów z rozmów podczas, których użytkownicy umawiali się ma obrażanie Maddinki.

Wygląda na to, że wśród młodych dorosłych np. studentów (a czasem i młodszych internautów) jest grupa ludzi, którzy czerpią satysfakcję z krzywdzenia innych. Muszą być diabelnie nieszczęśliwi, sfrustrowani i zatruci nienawiścią, a niektórzy po prostu najzwyczajniej w świecie są złymi ludźmi. Ponoć pochodzą z rodzin patologicznych, podobno nie mają innych hobby, boją się ludzi w realu. W sieci mogą bezkarnie krzywdzić i niszczyć pękając potem ze śmiechu, gdy tacy jak ja miotają się ze zgrozy. Ale... nie wycofuję się z ani jednego słowa z poprzedniego wpisu. Rozmawiajcie z młodymi ludźmi o przemocy rówieśniczej! W ogóle rozmawiajcie z młodymi ludźmi! Także o cyberprzemocy. Wygląda na to, że wśród tych "dowcipnisiów" są osoby poważnie poturbowane przez życie. Gdy na czas ktoś zauważył, że ich jedynym bezpiecznym miejscem jest sieć, gdyby ktoś zobaczył, że dorośli uczą ich okrucieństwa i czerpania poczucia własnej wartości z krzywdzenia innych może to wszystko wyglądałoby inaczej. I pamiętajmy aby nie chować głowy w piasek. Wszelkie takie obrzydliwe "żarciki" zgłaszajmy do administratorów, a gdy trzeba nawet na policję. Nie trzeba więcej zaszczutych na śmierć.

Odrobina nadziei jaka się we mnie pojawiła to fakt, że ktoś do mnie o tym napisał. Nie był obojętny, a jednocześnie widać, że zna temat. I jeszcze to, że pojawiły się zrzuty ekranu. Może ktoś z tych karaluchów poczuł, że miarka się przebrała. A jeśli nawet nie, to te zrzuty ekranów oznaczają, że jest też w sieci grupa ludzi, której nie obojętne jest świństwo, obrażanie zmarłych, doprowadzanie ludzi do samobójstw, włamania na konta, poczty itp. i stara się otworzyć nam oczy o co chodzi w bezsensownych, wydawałoby się, atakach na bezbronnych.

***

Na koniec trochę prywaty. Dnia 12 lipca minęło pięć lat od kiedy piszę tego bloga. Nie da się znaleźć wpisów początkowych, bo usunęłam blog i potem do niego wróciłam. Ale od pięciu lat funkcjonuję w sieci jako Missjonash. I od pięciu lat jestem wdzięczna za każdy komentarz, każdą dyskusję, każdą obecność, którą czasem widać tylko na licznikach. Ostatnio nie mam czasu na częste pisanie, ale i tak blog jest dla mnie ważnym miejscem spotkań.

Zabójcy Dominika

missjonash
Myślałam, że nic już mnie nie ruszy. Ale wczoraj poczułam coś jakby cios w serce. Wiem, że to brzmi patetycznie, ale tak to było. Znalazłam na FB stronę: "Dominik Sz****** dobrze, że zdechł". Sam tytuł to jeszcze nic. Na tej stronie posty i komentarze tak wulgarne i podłe, że trudno to ogarnąć. Dla niewtajemniczonych: Dominik Szymański to czternastoletni chłopiec, który zaszczuty przez swoje otoczenie powiesił się zostawiając list, że "jest zerem". Długo pracowali nad tym aby to mu wbić do głowy. Jego prześladowcom nie podobały się rurki, fryzura, delikatność, dobra nauka. Był permanentnie wyzywany od "pedałow". Rzucali w niego kamieniami, gnoili na każdym kroku. Dominik nie żyje. Ale jego oprawcy nadal hejtują ile sił w palcach. Zastanawiające jest to, że nauczyciele niczego nie widzieli, rodzice tych prześladowców również. Po kilku latach pracy z młodzieżą uważam, że to jest niemożliwe. Wczoraj zgłosiłam tę stronę administratorom portalu. Mam nadzieję, że tak uczynili też inni użytkownicy. W każdym razie strona zniknęła. Pewnie pojawią się nowe.

Dlaczego to piszę? Miałam pośrednio do czynienia z sytuacją znęcania się nad inną osobą przez duże grono ludzi. Każdemu ze świadków tego wszystkiego, który wpadł w moje ręce próbowałam tłumaczyć, że jest współwinny nie przeciwstawiając się, nie broniąc, nie dając czytelnego sygnału, że nie ma na to zgody. Nie ma wyjścia musimy uwrażliwić swoje otoczenie, dzieci i nastolatków, z którymi jesteśmy blisko związani. Nie możemy pozwolić aby nasze dzieci, nasi wychowankowie, pacjenci, kuzyni itp. byli tak podli, tak niewrażliwi aby zniszczyć czyjeś życie, a wcześniej wiarę w swoje możliwości i radość chodzenia po tym świecie. Dominik wiele wycierpiał, nikt się za nim nie ujął. Teraz stał się symbolem. Człowiek ma prawo nosić dowolne stroje, dowolną fryzurę, ma prawo odbiegać od standardów otoczenia bez narażania się na zniewagi i krzywdę. Ten chłopak niczego złego nie zrobił a został zaszczuty. Już to wielokrotnie pisałam, samobójstwo to nie tchórzostwo ani odwaga. To czyn w szczególnym stanie psychicznym. Na skutek długotrwałego stresu, rozpaczy czy depresji nie widzi się po prostu innego rozwiązania.

Piszę o tym także z drugiego powodu. Uważam, że w pewien sposób współwinnymi śmierci Dominika jest wiele osób, które nic nie zrobiły aby go wesprzeć, utemperować oprawców i zakończyć te lata przemocy rówieśniczej. W pewien sposób sytuacja jest podobna do zdarzenia jakie miało miejsca w mojej okolicy jakiś czas temu. Oto grupa młodych ludzi woziła się po pijaku autem po wsi i okolicach. Większość o tym wiedziała. Nikt nie zawiadamiał policji, że tak się dzieje. Aż pewnego dnia troje w tym aucie zginęło. Kierowca był pijany jak to wcześniej nieraz bywało. Uważam, że współwinni są wszyscy ci, którzy wiedzieli i nic nie zrobili. Nie wolno nam chować głowy w piasek. Czasami musimy się odważyć postąpić przyzwoicie. I uratować ludzkie życie.

Mam osobistą prośbę. Poważną. Jeśli macie ochotę udostępniajcie tę notkę, jeśli nie chcecie mnie lansować napiszcie własną na ten temat. Oprócz tego porozmawiajcie z dostępną młodzieżą. Bardzo, bardzo Was o to proszę. Chyba nigdy na tym blogu o nic nie prosiłam. Teraz to robię. Rozmawiajcie z młodymi ludźmi. Jako rodzice, rodzeństwo, nauczyciele, pedagodzy czy w innej roli macie szansę poruszyć temat przemocy rówieśniczej, etyki, przyzwoitości i tolerancji. Będziemy żyli w świecie, który zbudują nam obecni nastolatkowie. Oby nie był to świat pozbawiony tolerancji, litości, współczucia, bliskości i przyzwoitości.

© Okiem obserwatora
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci