Menu

Okiem obserwatora

Blog o problematyce społecznej i o Cieszynie. Z przerywnikami fotograficznymi przyrodniczymi i krajobrazowymi.

Paskudny grzech zaniechania

missjonash

Ludzi dobrej woli jest więcej?

Ja tracę tę wiarę. Nie, nie chodzi o to, że wszyscy to sadyści i hejterzy. Sadystów jest minimalny odsetek. Frustratów może trochę większy, ale to także nie większość. Na nieszczęście jest olbrzymi odsetek ludzi obojętnych lub zbyt lękliwych aby zareagować widząc zło. Nie chcemy widzieć, słyszeć i o niczym wiedzieć. Bo stracimy kumpli, pracę albo repa (fejma) czy inny prestiż i dobre notowania.

Nie trzeba daleko szukać. Wczoraj można było przeczytać historię psa Akiego, którego w wymyślny sposób torturował "właściciel". Zostawił go w rowie z jego miską i kocykiem i kazał pilnować (krzaka? rowu? miski?). Co kilka dni przyjeżdżał dając malutka porcję jedzenia i znowu kazał czekać. Pies nie chciał podejść, był wyczerpany, odwodniony, poraniony przez owady, cały w kleszczach, ale przecież czekał na ukochanego pana. Jego fizyczne życie zostało uratowane, ale czy kiedykolwiek zaufa ludziom? To takim skur...syństwie? No i właśnie, okoliczni mieszkańcy widzieli co się dzieje, ale zabrakło siły, motywacji, odwagi? żeby zareagować wcześniej.

Dziś za to mamy relację z obozu koncentracyjnego w szpitalu psychiatrycznym dla dzieci i młodzieży. Pani doktor sadystka znęcała się nad najbardziej potrzebującymi delikatności i opieki bezbronnymi młodymi pacjentami, a reszta personelu albo ochoczo pomagała w torturach (bonus w postaci innych czynności seksualnych na nieletnich), albo starała się nie widzieć żeby nie stracić pracy. Za to koledzy biegli sądowi pomagali unikać kontaktu z wymiarem sprawiedliwości wydając zaświadczenia lekarskie lub zwolnienia. A prokuratura nie potrafiła zebrać porządnie dowodów od 5 lat i każda z czternastu spraw o krzywdzenia została umarzana. Super.

Hejterzy z karalucha czy innych tym podobnych zgromadzeń mają się doskonale czemu dali wyraz atakując zbiorowo Filipa Chajzera po śmierci jego synka. No to była jazda bez trzymanki. Ależ można się było wyżyć. Tylko, że teraz nie patrzę na te wszystkie wyrzygane nienawistne słowa jako na skandaliczne okrucieństwo niemądrych nastolatków. To jest skandaliczne i sadystyczne okrucieństwo celowe i planowe. Pewien nastolatek powiedział mi, że do "dark netu" nie wchodzi się bezkarnie, bo policja czatuje, ale jakoś nie słyszałam o zatrzymaniu choćby jednej osoby za mowę nienawiści czy podżeganie do samobójstwa. 

Jeśli ludzi dobrej woli jest więcej to wystarczy, że nie będą obojętni na zło. Nie trzeba heroicznych czynów, wystarczy reakcja (czasem nawet anonimowa). Przecież jeśli będziemy się wszyscy bali i udawali, że nic się nie dzieje to ta garstka nas wykończy.

Na koniec autoterapia: wczoraj miałam ochotę zrobić coś bardzo złego tej lekarce i temu "właścicielowi" Akiego. Nienawiści prawie nie odczuwam, ale wczoraj i dziś poczułam siłę tej emocji. I przez chwilę zastanawiałam się czy na pewne osoby nie podziała jedynie "oko za oko". Już mi przeszło, ale nie będę obojętna. Choćby wszyscy na świecie uważali, że jestem wścibska i histeryzuję. 

Powk..rwiajcie się na hejterów!

missjonash

Mam coraz więcej dowodów na to, że jestem naiwna. Po opublikowaniu poprzedniego wpisu dostałam maila. Anonimowy internauta powiadomił mnie, że mylimy się wszyscy. Mowa nienawiści skierowana w kierunku nieżyjącego już Dominika to nie jest dzieło jego kolegów, ani tym bardziej młodzieży w wieku gimnazjalnym, ale to zaplanowana akcja pewnej grupy ludzi z alternatywnego internetu, która to grupa postanowiła wywołać taki efekt: "Głupie dzieciaki hejtują nastolatka, świat się kończy i co za społeczeństwo. Powkurzajcie się na hejterów, idioci". Podał mi też link do artykułu, w którym opisane były fora typu 4czan czy nasz rodzimy karachan. Podaję tu link do tego artykułu: "Trolle i zlewy". Nie do końca byłam przekonana.

Szybko jednak pojawiła się kolejna bulwersująca akcja czyli umieszczanie gdzie się da w sieci obraźliwych tekstów dotyczących zmarłej młodej blogerki modowej. Zaraz potem pojawiło się sporo artykułów na temat celowej i zaplanowanej akcji użytkowników karachana. Można było znaleźć w sieci zrzuty ekranów z rozmów podczas, których użytkownicy umawiali się ma obrażanie Maddinki.

Wygląda na to, że wśród młodych dorosłych np. studentów (a czasem i młodszych internautów) jest grupa ludzi, którzy czerpią satysfakcję z krzywdzenia innych. Muszą być diabelnie nieszczęśliwi, sfrustrowani i zatruci nienawiścią, a niektórzy po prostu najzwyczajniej w świecie są złymi ludźmi. Ponoć pochodzą z rodzin patologicznych, podobno nie mają innych hobby, boją się ludzi w realu. W sieci mogą bezkarnie krzywdzić i niszczyć pękając potem ze śmiechu, gdy tacy jak ja miotają się ze zgrozy. Ale... nie wycofuję się z ani jednego słowa z poprzedniego wpisu. Rozmawiajcie z młodymi ludźmi o przemocy rówieśniczej! W ogóle rozmawiajcie z młodymi ludźmi! Także o cyberprzemocy. Wygląda na to, że wśród tych "dowcipnisiów" są osoby poważnie poturbowane przez życie. Gdy na czas ktoś zauważył, że ich jedynym bezpiecznym miejscem jest sieć, gdyby ktoś zobaczył, że dorośli uczą ich okrucieństwa i czerpania poczucia własnej wartości z krzywdzenia innych może to wszystko wyglądałoby inaczej. I pamiętajmy aby nie chować głowy w piasek. Wszelkie takie obrzydliwe "żarciki" zgłaszajmy do administratorów, a gdy trzeba nawet na policję. Nie trzeba więcej zaszczutych na śmierć.

Odrobina nadziei jaka się we mnie pojawiła to fakt, że ktoś do mnie o tym napisał. Nie był obojętny, a jednocześnie widać, że zna temat. I jeszcze to, że pojawiły się zrzuty ekranu. Może ktoś z tych karaluchów poczuł, że miarka się przebrała. A jeśli nawet nie, to te zrzuty ekranów oznaczają, że jest też w sieci grupa ludzi, której nie obojętne jest świństwo, obrażanie zmarłych, doprowadzanie ludzi do samobójstw, włamania na konta, poczty itp. i stara się otworzyć nam oczy o co chodzi w bezsensownych, wydawałoby się, atakach na bezbronnych.

***

Na koniec trochę prywaty. Dnia 12 lipca minęło pięć lat od kiedy piszę tego bloga. Nie da się znaleźć wpisów początkowych, bo usunęłam blog i potem do niego wróciłam. Ale od pięciu lat funkcjonuję w sieci jako Missjonash. I od pięciu lat jestem wdzięczna za każdy komentarz, każdą dyskusję, każdą obecność, którą czasem widać tylko na licznikach. Ostatnio nie mam czasu na częste pisanie, ale i tak blog jest dla mnie ważnym miejscem spotkań.

Zabójcy Dominika

missjonash
Myślałam, że nic już mnie nie ruszy. Ale wczoraj poczułam coś jakby cios w serce. Wiem, że to brzmi patetycznie, ale tak to było. Znalazłam na FB stronę: "Dominik Sz****** dobrze, że zdechł". Sam tytuł to jeszcze nic. Na tej stronie posty i komentarze tak wulgarne i podłe, że trudno to ogarnąć. Dla niewtajemniczonych: Dominik Szymański to czternastoletni chłopiec, który zaszczuty przez swoje otoczenie powiesił się zostawiając list, że "jest zerem". Długo pracowali nad tym aby to mu wbić do głowy. Jego prześladowcom nie podobały się rurki, fryzura, delikatność, dobra nauka. Był permanentnie wyzywany od "pedałow". Rzucali w niego kamieniami, gnoili na każdym kroku. Dominik nie żyje. Ale jego oprawcy nadal hejtują ile sił w palcach. Zastanawiające jest to, że nauczyciele niczego nie widzieli, rodzice tych prześladowców również. Po kilku latach pracy z młodzieżą uważam, że to jest niemożliwe. Wczoraj zgłosiłam tę stronę administratorom portalu. Mam nadzieję, że tak uczynili też inni użytkownicy. W każdym razie strona zniknęła. Pewnie pojawią się nowe.

Dlaczego to piszę? Miałam pośrednio do czynienia z sytuacją znęcania się nad inną osobą przez duże grono ludzi. Każdemu ze świadków tego wszystkiego, który wpadł w moje ręce próbowałam tłumaczyć, że jest współwinny nie przeciwstawiając się, nie broniąc, nie dając czytelnego sygnału, że nie ma na to zgody. Nie ma wyjścia musimy uwrażliwić swoje otoczenie, dzieci i nastolatków, z którymi jesteśmy blisko związani. Nie możemy pozwolić aby nasze dzieci, nasi wychowankowie, pacjenci, kuzyni itp. byli tak podli, tak niewrażliwi aby zniszczyć czyjeś życie, a wcześniej wiarę w swoje możliwości i radość chodzenia po tym świecie. Dominik wiele wycierpiał, nikt się za nim nie ujął. Teraz stał się symbolem. Człowiek ma prawo nosić dowolne stroje, dowolną fryzurę, ma prawo odbiegać od standardów otoczenia bez narażania się na zniewagi i krzywdę. Ten chłopak niczego złego nie zrobił a został zaszczuty. Już to wielokrotnie pisałam, samobójstwo to nie tchórzostwo ani odwaga. To czyn w szczególnym stanie psychicznym. Na skutek długotrwałego stresu, rozpaczy czy depresji nie widzi się po prostu innego rozwiązania.

Piszę o tym także z drugiego powodu. Uważam, że w pewien sposób współwinnymi śmierci Dominika jest wiele osób, które nic nie zrobiły aby go wesprzeć, utemperować oprawców i zakończyć te lata przemocy rówieśniczej. W pewien sposób sytuacja jest podobna do zdarzenia jakie miało miejsca w mojej okolicy jakiś czas temu. Oto grupa młodych ludzi woziła się po pijaku autem po wsi i okolicach. Większość o tym wiedziała. Nikt nie zawiadamiał policji, że tak się dzieje. Aż pewnego dnia troje w tym aucie zginęło. Kierowca był pijany jak to wcześniej nieraz bywało. Uważam, że współwinni są wszyscy ci, którzy wiedzieli i nic nie zrobili. Nie wolno nam chować głowy w piasek. Czasami musimy się odważyć postąpić przyzwoicie. I uratować ludzkie życie.

Mam osobistą prośbę. Poważną. Jeśli macie ochotę udostępniajcie tę notkę, jeśli nie chcecie mnie lansować napiszcie własną na ten temat. Oprócz tego porozmawiajcie z dostępną młodzieżą. Bardzo, bardzo Was o to proszę. Chyba nigdy na tym blogu o nic nie prosiłam. Teraz to robię. Rozmawiajcie z młodymi ludźmi. Jako rodzice, rodzeństwo, nauczyciele, pedagodzy czy w innej roli macie szansę poruszyć temat przemocy rówieśniczej, etyki, przyzwoitości i tolerancji. Będziemy żyli w świecie, który zbudują nam obecni nastolatkowie. Oby nie był to świat pozbawiony tolerancji, litości, współczucia, bliskości i przyzwoitości.

Umarliśmy z razem z tymi ludźmi

missjonash

To słowa ojca zamachowcy z Susy. Bo wiecie oni naprawdę umierają razem z tymi turystami. Tzw. Państwo Islamskie od lat realizuje krecią robotę. Celem jest zasianie w nas strachu, wątpliwości, wreszcie i nienawiści do muzułmanów. Jeśli Tunezja straci turystów to stanie się biednym, zapyziałym krajem bez perspektyw. Nie trzeba daleko szukać przykładów co dzieje się w biednym, sfrustrowanym, zapyziałym narodem, izolowanym i żyjącym w poczuciu krzywdy. Przypomina Wam się historia? Przed II Wojną Światową takim krajem były Niemcy. Tzw. Państwo Islamskie od lat realizuje także inną krecią robotę. Ci obłąkani testosteronem faceci wymyślili dawno temu świetny sposób na wzbudzenie w nas nienawiści i pierwotnego lęku. Oto uroczy i mili chłopcy / mężczyźni żyjący w jakiejś społeczności od lat (lekarze, studenci, uczniowie) po kilku latach nagle wybuchają w centrum handlowym czy innym podobnym miejscu. Albo robią masakrę (w tym miejscu słowo to jest użyte właściwie w przeciwieństwie do opowieści o kłopotach w pracy czy jedynce w szkole) na plaży. I jak tu się nie bać wszystkich muzułmanów skoro taki może znienacka wylecieć w powietrze wraz z całym dworcem. I to po latach, po latach kiedy, na przykład, żył w Londynie, leczył chorych, miał świetną opinię i był lubiany. Nie wiem jak to rozwiązać, bo zdecydowana większość muzułmanów to zwykli dobrzy ludzie. Ale garstka fundamentalistycznych świrów sieje zamęt i coraz bardziej odsuwa nas od nich.

Wracając do plaży w Sousse... Tamtejsi mieszkańcy pokazali nam co to znaczy prawdziwe bohaterstwo. Ten osiemnastolatek, który własnym ciałem zasłaniał turystów to dobry człowiek, prawdziwie wierzący muzułmanin i gorący patriota. Jestem pod wrażeniem zarówno jego czynów jak i zachowania innych pracowników kurortu. Z własnych ciał tworzyli tarczę broniąc turystów przez świrem. Jestem pod wrażeniem tym bardziej, że ja bym tego prawdopodobnie nie zrobiła. Oni świetnie zadają sobie sprawę, że jeśli upadnie turystyka to kraj pogrąży się w biedzie. Z miłości do swojego kraju a także dlatego, że są prawdziwymi ludźmi zrobili coś czego większość z nas nie byłaby wstanie zrobić nie tylko dla kolegi współwyznawcy a co dopiero dla innowiercy. Wzruszająca była także rzeźba wykonana przez okolicznych mieszkańców na miejscu masakry. Oddali tam hołd ofiarom i zostawili napis "STOP TERRORIZM". Codziennie nowi ludzie przynoszą kwiaty na plażę. Muzułmanie nie są źli. Niektórzy muzułmanie to potwory. Ale niektórzy ateiści czy chrześcijanie też bywają potworami...

Kochany palaczu THC

missjonash

Dzisiejsze przemyślenia (a właściwie list, apel czy jak kto chce to nazywać) są skierowane do nieletnich użytkowników marihuany (a także alkoholu i innych narkotyków).

***

Chcę Ci powiedzieć, że używanie trawy (nawet jeśli chwilowo poprawi Ci nastrój, będziesz chichotać jak norka i turlać się z radości albo też się odizolujesz i nabierzesz obojętności do rzeczywistości) przyniesie jednak więcej szkody niż pożytku.

Po pierwsze: będąc nastolatkiem nie masz jeszcze wypracowanych skutecznych metod radzenia sobie ze stresem i problemami. Dopiero się tego uczysz. Jeśli będziesz kurzył zioło przy każdym większym problemie to nie nauczysz się brać życia na klatę i likwidować przyczyn trudności a jedynie uciekania od nich. W dorosłym życiu będzie Ci trudniej radzić sobie ze stresem i napięciami.

Po drugie: jeśli masz w domu problem np. z którymś z rodziców (nadużywa alkoholu) to odpowiedz sobie na jedno pytanie. Czy ze wszystkich rzeczy jakie Ci prezentuje chcesz się nauczyć akurat nadużywania środków psychoaktywnych? Nie piszę tego bez przyczyny. Ostatnio tak się złożyło, że mam w kontakcie terapeutycznym pełno nastolatków, którzy mają uzależnionego od alkoholu ojca, którzy bardzo przeżywają to co się w domu dzieje i jednocześnie swoje stresy zapijają oraz przepalają. To nie działa. Nie zapomnisz o tym, że ojciec nazwał Cię po pijanemu dziwką, albo uderzył w twarz. Nie zapomnisz awantur i łez mamy. Nie zamrozisz wszystkich uczyć jakie się w Tobie kłębią. Natomiast bardzo szybko możesz uzależnić się sam. Wcale nie żartuję. Z niedojrzałym OUN (ośrodkowym układem nerwowym) w wieku 13, 14, 15 czy 16 lat to czasem kwestia tygodni. Nie ucz się tego czego akurat nienawidzisz u swoich bliskich. Nie rób im na złość, bo życie zmarnujesz sobie a nie im.

Po trzecie: jeśli nawet używasz marihuany towarzysko i wcale nie chcesz w ten sposób zapominać o stresach a tylko dobrze się bawić pamiętaj, że zarówno papierosy z nikotyną, alkohol jak i wszelkiego rodzaju inne narkotyki (w tym kanabinole) są w tym kraju zakazane osobom niepełnoletnim. Zastanów się czy aby na pewno chcesz tłumaczyć się w sądzie rodzinnym, mieć zapaskudzoną opinię w szkole i kłopoty z rodzicami? Ciebie nie złapią? Hmmmm. A wiesz ile razy to już słyszałam? Setki! A potem jednak łapią. O! Żeby daleko nie szukać przykładu: szłam sobie w tym tygodniu nad Olzą żeby porobić zdjęcia. Nagle patrzę i widzę mojego pacjenta, który ponoć nie pali już dłuższy czas, z grupą kolegów. Gdy mnie zobaczył zamarł. Chwilę później całe towarzystwo zmyło się z tego miejsca a rzeczony nastolatek szedł wykrzykując: "Ku...wa, ku...wa! ku...wa!!! Musiała mnie zobaczyć! Ku...wa!!!!!!!!!". Myślę, że nie grali tam w gry na komórkach ani nie oglądali ciekawostek na FB. To byłam tylko ja. Ale pamiętaj, że policja codziennie zatrzymuje sporą grupę takich właśnie palaczy. Czy ta chwila chichotu i chillout się opłaca? Mnie się zdaje, że nie. Koszty przewyższają spodziewany efekt.

Zanim się złapiesz za używki pomyśl chwilę nad tym co powyżej. Buntować można się w taki sposób aby nie krzywdzić siebie. Wymyśl coś innego. Stać Cię na to!

© Okiem obserwatora
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci