Menu

Okiem obserwatora

Blog o problematyce społecznej i o Cieszynie. Z przerywnikami fotograficznymi przyrodniczymi i krajobrazowymi.

Missjonash, administracja i zasady

Rozczarowanie

missjonash

Znacie takie dni kiedy absolutnie nic nie wychodzi, każda rozmowa zmierza w niewłaściwym kierunku, a pogoda doprowadza do rozpaczy. I nawet zdjęć się nie da robić... Brrrr. W takie dni czeka się na koniec jak na zbawienie.

Na nieszczęście to jeszcze nie koniec. Zostało jeszcze ponad godzinę 1 marca. Ale zaraz pójdę spać i prześpię tę reszteczkę. Późnym popołudniem (bliżej wieczoru) doprawiłam się obejrzeniem wyników Blogu Roku czyli Gali Twórców 2015. Blogi, na które głosowałam zebrały od 12 do 21 głosów z wyjątkiem jednego, który był chyba 15 w swojej kategorii i dostał trochę ponad 200 głosów - zachęcam do odwiedzania Zależnej w podróży. Odkryłam ją, gdy umieściła Cieszyn w gronie 10 miejsc w Polsce, które warto odwiedzić w wakacje według polskich blogerów podróżniczych.

Smutno mi zwłaszcza z powodu Vitoos'a czyli Co mi się nawinęło przed obiektyw. Uwielbiam jego fotografie, mają w sobie kunszt, są ciekawe, zabawne, piękne... Jednak zmobilizowały tylko 12 osób do zagłosowania :(

Co bloger może zrobić żeby zdopingować publiczność do wysłania sms'a? Chyba już niewiele. Mimo wielu odsłon, komentarzy, codziennej obecności ludziom nie chce się wysłać głosu. Może to sam konkurs stracił prestiż i znaczenie? Może jesteśmy coraz bardziej leniwi. Nie wiem czego by było trzeba żeby zabłysnąć na miarę Kominka. Dodać nagie zdjęcia zza klawiatury? Chyba nie, bo sam Hugh Hefner stwierdził, że golizna jest passé... Opisać mrożące krew żyłach morderstwo? Obrzucić jakiś wielki autorytet błotem?

Hmmm... Muszę się z tym przespać. Jutro będzie dobry dzień. Dla równowagi!

Notka techniczna

missjonash

Dzięki mojemu aniołowi opiekuńczemu, ulubionemu adminowi i prawdziwemu omnibusowi sieciowemu Bagiennemu wczoraj zdobyłam potrzebną wiedzę, aby założyć sobie konto w czytniku rss. Cały wczorajszy wieczór wrzucałam ulubione blogi z platform innych niż blox do Netvibes. Bo informacje z ulubionych blogów bloxowych mam pod ręką - wiem kiedy blogerzy dodają nowe notki. W przypadku innych miejsc musiałabym codziennie obejść wszystkie adresy, aby nie przegapić nowych wpisów. Tak już się nie da. Nie mam na to tyle czasu. Zajączki wymagają czasu (obecnie na dodatek są chore), praca też ma swoje wymagania... Ale od wczoraj mam wszystkie blogi w jednym miejscu i widzę (co prawda z kilkugodzinnym opóźnieniem, ale co tam) nowe wpisy i komentarze. Teraz powinnam być na bieżąco :)

Jesteście tu jeszcze? Bo pusto się tu zrobiło podczas mojej dezercji... Odzywajcie się, bo nie jestem pewna czy wszystkich uwzględniłam do śledzenia rss'ów :))

"Wiara, nadzieja i miłość" na start

missjonash

Nie wiem czy uda mi się to napisać sprawnie i składnie. Na końcu z pewnością odeślę do tekstów źródłowych. Jest w dalekim Lublinie pewna rodzina bardzo mi bliska. Sprawdziłam: ludzie przyzwoici i warci zaufania niejaki Kneź, jego żona i dzieci. Otóż Kneź i Kneziowa Żona są związani miłością do Bułata Okudżawy z Festiwalem Piosenki Poetyckiej im. Bułata Okudżawy. Propagują, wspierają, reklamują. Uważam, że powinnam im pomóc pomagać.

Festiwal jak i w poprzednim roku boryka się z kłopotami finansowymi. Jeśli dobrze to zrozumiałam w zeszłym roku Ministerstwo wycofało się ze wsparcia organizacji koncertu i został od sfinansowany w całości ze składek miłośników piosenki poetyckiej a zwłaszcza twórczości Bułata Okudżawy. Z pewnością są tacy również tu na blogu. Jeśli możecie wesprzeć choćby najmniejszą kwotą to tu są wszelkie informacje:

Jeśli nie możecie finansowo to wspomóżcie reklamą, warto nagłośnić to wydarzenie kulturalne! 

Więcej informacji o historii organizacji tego koncertu na Kneziowisku: Blogi na scenę

Notki innych blogerów: Vulpian i jego tekst "O festiwalu, którego pewnie nie zobaczę"

,,WIARA, NADZIEJA, MIŁOŚĆ” FESTIWAL im. BUŁATA OKUDŻAWY- ZAGROŻONY" - Elżbiety

"Wchodzę w to" - Babci bez mohera

"O wyklepywaniu świata" - Wachmistrza

I grupa dotycząca organizacji Festiwalu na FB.

 ***

 Mżawka dodała ważne uzupełnienie więc je tu wklejam: "ważne żeby dodać, że w czasie koncertu zbierane są pieniądze na hospicjum. Kwota potrzebna na organizację to pieniądze bynajmniej nie na gaże dla artystów, a zwrot kosztów dojazdu czy skromny poczęstunek. Festiwal jest darmowy dla widzów, wśród których stoją artyści, którzy najpierw jak równi z równym dyskutują na temat sztuki by potem nagle zaskoczyć rozmówców i wejść na scenę i zagrać :)
Festiwal odbędzie się w Hajnówce i na niego pieniądze częściowo są, jednak po festiwalu robiono objazd po Polsce z takimi klimatycznymi koncertami, których z przyczyn finansowych może zabraknąć :)"

 

Nowy początek

missjonash

W życiu politycznym dzieje się wiele. Nie mam siły tego komentować. Z przyczyn nie do końca zależnych ode mnie znowu zaczynam przygodę z firmą. W sumie się nawet cieszę, że w pewnym sensie będę niezależna. Mam parę uwag związanych z rejestrowaniem firmy. I niestety także dotyczących niektórych powodów powstania firmy.

Konkursy ofert na świadczenie usług związanych m. in. z przeciwdziałaniem uzależnieniom dla miasta zostały już rozstrzygnięte. Okazało się, że nakłady na tę dziedzinę zostały zredukowane. W przypadku prowadzenia Klubu Abstynentów obecny budżet wynosi 85% zeszłorocznego. To bardzo duża redukcja. Zredukowano właściwie wszystko co dotyczy pomocy społecznej, socjoterapii, przeciwdziałania patologiom itp. z zadań zleconych. Dziura budżetowa. Co robić... Dotyka mnie to osobiście i finansowo i jako osobę, która widzi potrzebę raczej poszerzania dostępu do tego rodzaju ofert. Nie mam na to wpływu. Za to mogę spróbować jeszcze raz wziąć odpowiedzialność za swoje zarobkowanie.

Dzięki zakładaniu firmy przekonałam się, że na każdym etapie (Referat Działalności Gospodarczej, ZUS, Urząd Skarbowy) spotykałam się z kompetentną i miła obsługą. To ważne, bo tym razem mam zamiar radzić sobie niemal we wszystkim sama. Wszędzie dostałam dokładne i zrozumiałe informacje, gdzie, co i kiedy.

Dziś pierwszy dzień funkcjonowania nowej firmy. Dostałam dwa listy adresowane już na firmę. Nieźle co? Pierwszy to zaproszenie do otwarcia konta firmowego w pewnym banku ze wszystkimi bajerami. Drugi druk przelewu na CEODG (nie mylić z CEIDG) w wysokości 200 zł. Nie ze mną ten numer, bo nie dość, że pani rejestrująca moją firmę ostrzegała mnie przed tymi naciągaczami to jeszcze dostawałam takie listy 4 lata temu. No ale szybkości obu firmom można pozazdrościć... Nie skorzystam jednak z ich ofert!

Zaczynam więc nowe życie zawodowe, dowiadując się jakie to pułapki czatują na mnie biednego żuczka. Wczoraj przekonałam się, że jedna z firm oferujących tanie wizytówki nieźle oszukuje. Nie skorzystam z ich oferty. Nie czuję też euforii, która towarzyszyła mi za pierwszą próbą. Teraz to konieczność ratowania finansów. Jestem bogatsza w różne doświadczenia i kontakty. Może się uda. Życzcie mi szczęścia, bo będzie bardzo potrzebne.

Na marginesie przychodzi mi do głowy jeszcze jedna kwestia, która nurtuje mnie od jakiegoś czasu. Pisząc pismo urzędowe, email czy podanie używam zwrotów grzecznościowych. Pisząc np. do Burmistrza robię to aby zwrócić uwagę na jakiś problem w mieście. Niestety każda odpowiedź z ratusza pozbawiona jest niemal wszystkich form grzecznościowych (z wyjątkiem Szanowna Pani w nagłówku). Żadnego "z poważaniem" na końcu. Sucho, niemiło... Wiem czepiam się. W dodatku ton odpowiedzi za każdym razem odbieram jako: "dobra, dobra my i tak to wiemy, po co nam zawracasz głowę, jesteśmy lepiej wykształceni i panujemy nad wszystkim". Bardzo przeżyłam kampanię wyborczą ponad rok temu i te wszystkie zarzuty, że nie mam prawa się odzywać, bo nie jestem stela i na zawsze będę obca. Każda odpowiedź z Urzędu Miasta (po moim zwróceniu uwagi na jakiś problem społeczny) utwierdza mnie w decyzji żeby przestać się pchać gdzie mnie nie chcą. Wszelka bezinteresowność jest traktowana podejrzliwie. Ok. A więc od teraz interesownie... To rozgoryczenie narasta od dłuższego czasu. Nie jestem potrzebna. Niech i tak będzie. 

I na koniec życzenia dla Was wszystkich:

379abs1

Wszystko to co mam

missjonash

Bardzo dawno nie pisałam. Zbyt dużo się dzieje. W wakacje jak najwięcej starałam się spędzać czasu z Zajączkami. Młodszy Zajączek miał nogę w gipsie. Mam trochę więcej pracy. A na koniec w wypadku straciliśmy samochód. I właśnie to ostatnie zdarzenie kazało mi się zatrzymać, rozejrzeć wokół siebie i zastanowić. Wiem, że zabrzmi to patetycznie i może nieco infantylnie, ale bardziej doceniłam wszystko to co mam. Mój mąż nie zginął mimo, że wypadek był groźny. Właściwie nic mu się nie stało.

Wiem, że dla każdego jego troski i tragedie są najgorsze i nie powiem, że każdy powinien cieszyć się tym co ma, ale ja postanowiłam tak właśnie zrobić. Mam najwspanialszego męża na świecie, Zajączki, które są mądre i śliczne, jestem w miarę zdrowa, a już na pewno wystarczająco sprawna żeby realizować również swoje pasje (choć ostatnio jedynie wtedy gdy nie koliduje to z czasem przeznaczonym dla rodziny i na pracę zawodową), mamy co jeść i dach nad głową. Nikt nie próbuje nas zabić w ostrzale. Dodatkowo już całkiem na deser fotografia daje mi ten niepowtarzalny dreszczyk emocji. I choć nie będę nigdy mistrzem, cieszę się jak dziecko z każdego ujęcia, które wyszło tak jak planowałam.

Dzięki temu, że schudłam już 14 kilo mogę bez bólu zwiedzać i oglądać takie widoki:

060a1815

I takie:

148a20815

 

312a22815

 

060a24815

Czego mam chcieć więcej? Może któregoś dnia któraś z tych osób lub rzeczy będzie mi zabrana, ale dziś staram się chłonąć to co mam. Cieszę się blogiem, Waszym towarzystwem gdy zechcecie komentować, a nawet gdy milczycie i cieszę się każdą miłą osobą, którą spotykam na swojej drodze życia. 

© Okiem obserwatora
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci