Menu

Okiem obserwatora

Blog o problematyce społecznej i o Cieszynie. Z przerywnikami fotograficznymi przyrodniczymi i krajobrazowymi.

Społeczeństwo

Niebezpieczne związki

missjonash

Bezpośrednim impulsem do napisania tego tekstu jest przeczytanie artykułu (link tutaj) o zabawach młodych ludzi i obrzydliwym potraktowaniu młodej kobiety. Zabawa jest różnie nazywana np. "zaczep świnię" lub "wyrwij świnię". Ma też różne warianty. Może być tak, że młody mężczyzna szuka dziewczyny, która wydaje się być nieatrakcyjna lub/i z nadwagą, udaje przed nią zauroczenia umawia się na romantyczne spotkanie a potem informuje swoją ofiarę za pomocą wiadomości tekstowej lub graficznej, że padła ofiarą żarciku. I wraz z grupą znajomych umiera ze śmiechu. HA, HA HA... Może być wariant, że grupa młodych ludzi wybiera się na imprezę i czynu bohaterskiego dokonuje ten z grupy, kto "wyrwie najbrzydszą laskę" i się z nią prześpi. Wygrywa, bo ochronił swoich kumpli do takiego koszmaru. To się nazywa osłonięcie granatu czy jakoś tak... HA, HA, HA... Subtelne przejawy takich gier i zabaw są widoczne również w Polsce, wśród naszej młodzieży. Ileż to można mieć uciechy z wykorzystania czyjeś bezbronności, naiwności i cudzych marzeń. Przezabawne doprawdy... 

Jeśli jednak myślelibyście, że podobne zabawy są wyłączną domeną młodzieży to byście się pomylili. Panowie (i panie też) czerpią rozrywkę często ze zwykłych hazardowych zakładów. Spotkałam się już nie raz z sytuacją, gdy dwie (nawet trzy) dorosłe osoby zakładają się kto pierwszy "wyrwie" konkretną osobę. Możliwy jest wariant, że finałem jest stosunek seksualny, ale czasem wystarczy deklaracja miłosna na piśmie (np. sms) jako dowód wygranej. Można wygrać dobrą wódę... No i jaki się ma rep na mieście (poważanie ze strony podobnych żartownisiów hazardzistów). Stąd przypomniały mi się tytułowe "Niebezpieczne związki". Niezwykle pouczająca powieść Pierre'a Choderlosa de Laclos wydana w 1782 roku. Osobiście każdemu takiemu żartownisiowi polecałabym przeczytanie lub przynajmniej obejrzenia filmu w reżyserii Stephena Frearsa (pod tym samym tytułem). 

Jestem głęboko przekonana, że krzywdzenia osób niewinnych, niepewnych siebie i ufnych jest wyjątkowym sk..syństwem. Jestem równie głęboko przekonana, że prędzej czy później na żarciku można się przejechać. Bo oto nie zawsze wygląd zewnętrzny ma decydujące znaczenie czy zakochamy się w kimś na śmierć i życie, bo własna podłość i brak zasad, współczucia i zwykłej przyzwoitości nie zawsze chronią skutecznie przed wpadnięciem we własne sidła. Kawaler de Valmont był przekonany, że wie już wszystko, widział wszystko i wszystko go nudzi, chciał się tylko kapkę zabawić, wyrwać z nudy i zbałamucić młodą, pobożną mężatkę. Ale zabawa potoczyła się  nie w tym kierunku, który sobie założył, a na końcu przegrał, można powiedzieć przegrał ostatecznie i nikt się nie śmiał...

Obawiam się, że żartownisiów i tych młodych i tych starych byłoby trudno nawrócić. Skoro rodzice nie nauczyli ich empatii, wrażliwości i elementarnej sympatii do drugiego człowieka to jest raczej za późno na naukę. No chyba, że jest to wyraz kompleksów - wtedy solidna psychoterapia jest w stanie jeszcze ich naprostować. Piszę jednak ten tekst z myślą o młodych i starszych kobietach (ale również mężczyznach), byście uważali na potencjalnych żartownisiów. I byście pamiętali taką maksymę, której nauczyłam się późno, ale wiem, że jest prawdziwa: sama miłość nie wystarczy. Równie ważna jest przyjaźń. I nie ma się gdzie spieszyć... Lepiej dłużej poczekać, upewnić się, że osoba, na której Wam zależy ma poczucie humoru podobne do Waszego

Nie pocieszajcie się, że to TYLKO homofobia

missjonash

082a1

Kacper nie miał gdzie się schować, więc uciekł prześladowcom do grobu. Od kilku dni ludzi komentują sprawę samobójczej śmierci czternastoletniego chłopca, który był wyzywany i dręczony za to, że ubiera się inaczej niż rówieśnicy. Był wyzywany od pedałów i grożono mu pobiciem za inną orientację seksualną. Przeczytałam wczoraj, że problemem jest homofobia, rasizm, ksenofobia i wszystko to co jest nakręcane od lat: lęk przed innymi. Ale nie mamy się co pocieszać, że zdiagnozowaliśmy problem i już wiemy co się stało i kto zawinił. Dziecko czy nastolatek może być prześladowany za swoją inność z dowolnego powodu. Od jakiegoś czasu mówi się o zjawisku społecznym nazywanym bullying (za moich czasów nazywało się to przemoc rówieśnicza). Jest to dręczenie psychiczne i fizyczne danego ucznia przez swoich rówieśników. Ma na celu zastraszenie i wykluczenie z grona rówieśniczego. 

Bullying rozwija się najczęściej fazowo. Agresor wyszukuje w grupie potencjalną ofiarę i zaczepia ją (np. wyzywając i znęcając się słownie) - sprawdza jak zareaguje na atak. Jeżeli ofiara jest bierna i nie reaguje w zdecydowany sposób, skutecznie się broniąc, agresor posuwa się coraz dalej i dalej.  Kolejna faza rozwoju takiej przemocy utwierdza ofiarę w poczuciu bycia nic nie wartym, czasem nawet - zasługującym na złe traktowanie. Prześladowany uczeń czuje się gorszy od innych, zamyka się w sobie oraz izoluje od grupy. Najczęściej siedzi sam w ławce, nie zabiera głosu podczas lekcji, nie spędza czasu z rówieśnikami. Reszta klasy może izolować się od doznającego przemocy kolegi, aby samemu nie dostać się na celownik sprawcy (sprawców). 

Ofiarą bullyingu najczęściej staje się uczeń słaby psychicznie, nieśmiały lub „inny” w porównaniu z rówieśnikami. Przyczyną tej inności może być praktycznie wszystko – kolor włosów, oczu, wzrost, tusza, styl ubierania, sposób mówienia, pochodzenie, noszenie okularów czy aparatu, inne wyznanie itp. Ofiarami są najczęściej prymusi, „niezdary klasowe”, dzieci o małej sprawności fizycznej, jąkające się, ciche, wycofane, które nie potrafią się same obronić przed prześladowcą. Prześladowcą jest najczęściej uczeń silniejszy psychicznie oraz fizycznie w stosunku do swoich ofiar. Agresor dążący do całkowitej dominacji najczęściej jest pełen kompleksów. Stosując przemoc rekompensuje własne braki, odreagowuje problemy rodzinne i osobiste (przemoc w domu, alkoholizm rodziców, trudne relacje z rodzicami itp.), a nawet brak uzdolnień, których zazdrości innym. Osoba prześladowana może zaprzestać chodzenia do szkoły, wiedząc nawet, że skończy się to w sądzie rodzinnym, może symulować choroby lub się rozchorować naprawdę, może wreszcie umrzeć...

Jednym ze sposobów dokuczania kolegom jest faktycznie wyzywanie ich od gejów. Ostatnio mój Zajączek powiedział to słowo w gniewie. Spytałam co to znaczy. Powiedział, że to najgorsza z możliwych obelg i straszne przekleństwo... Długo trwało zanim mu wytłumaczyłam co to znaczy gej i że nie jest to przekleństwo i że nie wolno nigdy takich słów traktować jak obelgi. No ale gdzieś to usłyszał, gdzieś to funkcjonuje. Coraz bardziej się boję, że jesteśmy na drodze, z której nie ma powrotu.

Bardzo żal mi Kacpra, Dominika, Kamila (czternastolatków, którzy w ciągu ostatnich 2 lat popełnili samobójstwo na skutek prześladowań) i wszystkich innych, których nie znam z imienia. Rany ze szkoły, napiętnowanie i szykany zostają na zawsze w sercu w postaci blizny. kilka tygodni temu czytałam artykuł o kobiecie, która odpisała na zaproszenie na zjazd absolwentów, że nie przyjedzie bo do  tej pory nie poradziła sobie z inwektywami, krzywdami i odtrąceniem jakich doznała w klasie. A minęło 30 lat od końca szkoły... Mam koleżankę, która czuje tak samo, dla której kontakt z kolegami ze szkoły nawet na portalach społecznościowych nie jest przyjemnością a kolejną traumą...

Kilka dni temu toczyłam dyskusję z Mżawką i Kneziem o tym kto odpowiada za wychowanie w szkole. Mam w sobie wiele gniewu na nauczycieli w obydwu gimnazjach, do których chodził Kacper. Nie mieli prawa nie widzieć. Ale zdecydowanie więcej gniewu mam do rodziców tych prześladowców, że nie nauczyli ich tolerancji dla innych, bo może sami jej w sobie nie mają. Jak dziecko ma zaakceptować inność kolegi, gdy w domu słyszy najgorsze słowa na "pedałów", gdy ktoś opowiada że ci dwaj, który zakatowali na śmierć Jima Reevesa to właściwie dobrze zrobili, bo "cioty" powinno się gwałcić. Jeśli nie zaczniemy od siebie zmiany to i młodzi ludzie będą coraz bardziej naładowani wrogością do wszelkiej inności.

Szok! Czternastoletnia Nikola zmarła po marihuanie...

missjonash

Czytaliście takie nagłówki? Po pierwsze niesamowicie mnie irytuje to w jaki sposób tworzy się nagłówki artykułów. Mam wrażenie, że chodzi tylko i wyłącznie o klikalność. Pytanie czy przy merytorycznym i sensownym tytule będzie mniejsze zainteresowanie jego treścią? Ale do rzeczy:

Nikola zmarła, bo skusiła się na swojego pierwszego w życiu jointa. Dała się namówić, koledzy poczęstowali. Miało być tak pięknie, wesoło i kolorowo. Wakacje to okres najczęstszej inicjacji nastolatków w wieku 13 - 15 lat. Nikola miała 14. Pasuje? Ale nastolatka zamiast śmiać się jak norka poczuła się bardzo źle. Tak źle, że koledzy wezwali karetkę. Ale od marihuany się nie umiera, nieprawdaż? Dlatego też dyspozytor zlekceważył młodzież i karetki nie przysłał. Przecież trawa jest zdrowa, dobra i naturalna i nikt po niej nie może umrzeć. Ale Nikola umarła. Bo nie zapaliła trawy, albo inaczej: to nie była tylko trawa. Przyjęła jakiś dopalacz, jest mózg uległ śmiertelnemu zatruciu. A dyspozytor nie jest od wierzenia na słowo nastolatkom, że mają pełną wiedzę co takiego wykurzyli. Bo nigdy nie mogą mieć tej pewności. Tak jak na moim terenie mam nadzieję, że wszyscy wiedzą, że trawa jest tuningowana i to porządnie. Tylko skończony naiwniak może wierzyć dilerowi, co do składu narkotyku. Dlaczego? Jeśli jest pośrednikiem sam może nie wiedzieć co jest w składzie, jeśli zaś jest producentem, jest duża szansa, że dąży do maksymalizacji zysków na różne sposoby. Po pierwsze narkotyki wziewne mogą mieć (i mają) w składzie tłuczone szkło, po drugie narkotyki mogą mieć (i mają) domieszki innych substancji aby zwiększać wagę produktu: może to być wszystko od mąki, poprzez substancje szkodliwe i niebezpieczna jak np. nawozy sztuczne czy nawet trutki na szczury. Po trzecie narkotyki często są chrzczone innymi narkotykami, aby jak najszybciej uzależnić klientów. Liczy się zysk!

Załóżmy jednak na chwilę, że wypaliła czystą jak śnieg marihuanę. Czy mogła jej zaszkodzić? Osobiście uważam, że mogłaby. Dlaczego? Każdy z nas jest inny. I chyba wszyscy zgadzamy się, że trans-Δ9-tetrahydrokannabinol jest substancją psychoaktywną. Jak podziała na danego człowieka zależy od wielu czynników: od nastawienia psychicznego przed przyjęciem, od rodzaju i stanu Ośrodkowego Układu Nerwowego oraz od stężenia THC. Pamiętajmy, że nawet alkohol u osoby nieuzależnionej i pijącej rzadko może spowodować upojenie patologiczne z objawami jak przy psychozie. Tak może stać się przy przyjęciu dowolnej substancji psychoaktywnej.

Należy o tym wszystkim rozmawiać z dziećmi, z nastolatkami i ich rodzicami. Ciekawość różnych doznań jest naturalna u młodych ludzi, ale nie za każdą cenę. Nikola chciała tylko zobaczyć jak to jest i zapłaciła tę za wysoką cenę. Nie każde doświadczenie jest tego warte. Pozostaje żal i smutek, bo nastolatki w to wszystko nie wierzą, myślą, że ich nic złego nie spotka. A takich zgonów rocznie jest więcej.

Niebieski wieloryb

missjonash

Od kilku tygodni po sieci krąży przerażająca informacja o niebezpiecznej zabawie nastolatków polegającej na wypełnianiu 50 zadań, w którym pierwsze polegają na samookaleczaniu, a ostatnie to popełnienie samobójstwa. Drugi podobny news to informacja także pochodząca z Rosji, że małe dzieci są namawiane przez nieznanego szaleńca do zabawy w "ognistą wróżkę" czy coś podobnego. Małe dziecko namówione przez swojego rozmówcę z internetu ma za zadanie rozkręcić w nocy wszystkie palniki gazu dzięki czemu stanie się rano wróżką z mocą ognia. Niezależnie czy jest to prawda czy nie (a mam wątpliwości i wydaje mi się, że to fałszywka) najbardziej niebezpieczne jest udostępnianie tych artykułów i posyłanie ich coraz dalej. Zamiast "szerować" tego rodzaju niesprawdzone informacje wskazane byłoby porozmawiania ze swoimi dziećmi na ten temat. 

Z małymi dziećmi należy porozmawiać o bezpieczeństwie w sieci, o nieznajomych (i o gazie - jak działa, co się stanie kiedy się go rozkręci na całą noc itp. i całym domowym BHP), a ze starszymi również o bezpieczeństwie kontaktów z nieznajomymi w sieci, ale przede wszystkim o ich sprawach i samopoczuciu. No i zamiast epatować wszystkich wykrytymi grupami na portalach społecznościowych należałoby po prostu być ze swoim dzieckiem, obserwować je aby dostrzec ewentualne objawy depresji czy niebezpiecznych fascynacji. No i oczywiście w pierwszej kolejności należy zastosować kontrolę rodzicielską na komputerze swojego dziecka. Więcej na ten temat było w notce "W sieci". Polecam uwadze - to akurat warto rozpowszechniać :)

Niczemu dobremu nie służy rozprowadzanie m. in wśród młodzieży informacji o takich "zabawach". Dzięki hashtagom wiedza o tym dociera do coraz większej ilości ludzi, w tym niezrównoważonych. Jakoś czuję przez skórę, że w tej nowinie maczali palce karaluszanie lub podobne stwory z "darknetu". Nie wiem czy karachan nadal działa, ale z pewnością są inne miejsca w czarnym internecie, gdzie trolle wymyślają różne akcje skierowane przeciwko konkretnym osobom czy grupom osób. Ludzie z miejsc takich jak karaczan (nie wchodźcie na tę stronę, bo można dostać zawału po komunikacie, że prokuratura ma Wasze dane w związku z przechowywaniem pornografii dziecięcej) mają największą uciechę, gdy wywołają u zwykłych ludzi tzw. "ból dupy" czy okazywanie emocji zgrozy, szoku i lęku w związku z czymś zachowaniem (tu akurat  w związku z postępowaniem maniakalnych instruktorów sugerujących dzieciom samobójstwo lub wysadzenie domu w powietrze). Nie upieram się, że to na pewno fikcja, ale z tego co pamiętam wiele akcji w darknecie miało powiązania z Rosją, a tu też mamy do czynienia z historiami z Rosji właśnie. 

Podsumowując nie lepiej tego nie udostępniać, zamiast tego przyglądać się uważnie swoim dzieciom, spędzać z nimi dużo czasu, otaczać wsparciem i rozmawiać o problemach.

Celnicy i nierządnice...

missjonash

Żeby napisać nowy tekst potrzebuję olbrzymiej dawki energii. Najczęściej wynikającej z jakiejś potężnej frustracji. I dziś jest taki dzień, że jeśli nie napiszę to dostanę zawału. Jest szansa, że niektórzy czytelnicy między wierszami zrozumieją przekaz dodatkowy...

Jezus słuchał ludzi... Był zainteresowany tym z czym do Niego przyszli. Najczęściej też dawał to o co ludzie go prosili. Ale dla mnie najważniejsze jest to, że słuchał, że nie oceniał i że widział w człowieku nawet najbardziej ukryte okruchy dobra. I to nie w tych możnych i świętych. O nich powiedział:

"Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości." (Mt 23, 27-28)

Jezus zdawał sobie też sprawę, że prości i słabi ludzie z przyjmują Go i Jego słowo i to oni mają większą szansę na zbawienie. Wróćmy jednak do uważnego słuchania i szacunku do drugiego człowieka (nawet tego, który zabłądził):

"Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: „Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?” Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: „Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?” A ona odrzekła: „Nikt, Panie!” Rzekł do niej Jezus: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz”."(J 8,1-11)

Tak widzę prawdziwego dobrego człowieka, który uważa się za chrześcijanina: kogoś kto szanuje ludzi, słucha ich, dostrzega w nich dobro i głównie daje siebie osobom najsłabszym, pogubionym i grzesznym. To ktoś kto przyjmuje syna marnotrawnego, kieruje się raczej miłością niż sprawiedliwością:

"Królestwo Niebios przypomina bowiem pewnego gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem wynająć robotników do swojej winnicy. Uzgodnił z nimi stawkę — denar za dzień — i posłał do pracy. Następnie wyszedł o dziewiątej i zobaczył innych, stojących bezczynnie na rynku. Idźcie i wy do winnicy — powiedział — a ja wam sprawiedliwie zapłacę. I oni poszli. Potem wyszedł jeszcze w południe i około piętnastej. Postąpił podobnie. Gdy wyszedł o siedemnastej, zastał również czekających na pracę. Dlaczego tu bezczynnie stoicie cały dzień? — zapytał.Nikt nas nie wynajął — odpowiedzieli. On na to: Idźcie i wy do winnicy. Z nastaniem wieczoru właściciel winnicy polecił swojemu zarządcy: Zwołaj robotników i wypłać im dniówkę. Zacznij od ostatnich, a zakończ na pierwszych. Podeszli zatem zatrudnieni o siedemnastej i otrzymali po denarze. Gdy podeszli pierwsi, sądzili, że dostaną więcej, lecz i oni otrzymali po denarze. Po wypłacie zaczęli się burzyć przeciwko gospodarzowi. Ci ostatni pracowali tylko godzinę wytykali a pan potraktował ich na równi z nami, którzy musieliśmy znosić trudy dnia i upał! Wtedy gospodarz powiedział jednemu z nich: Nie krzywdzę cię, mój drogi. Czy nie uzgodniliśmy, że dostaniesz denara? Bierz, co twoje, i idź! Chcę bowiem temu ostatniemu zapłacić tak, jak i tobie. Czy nie wolno mi z tym, co moje, czynić tego, co chcę? A może krzywym okiem patrzysz na to, że jestem dobry? W ten sposób ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi." (Mt, 20, 1-16)

Bycie dobrym człowiekiem to pochylanie się nad tymi, którzy potrzebują pomocy, przełamywanie swoich uprzedzeń, szukanie dobra w innych, współczucie zamiast litości, próba zrozumienia drugiego człowieka. Nie wystarczy pięknie mówić o miłości i o świętości. Trzeba czasem (przekładając z języka Ewangelii) zająć się: prostytutką, kimś zbrukanym, trędowatym, złodziejem, mordercą, oszustem i "menelem". To mordercy i bandycie Jezus powiedział na krzyżu; "Dziś ze mną będziesz w raju", a nie tym przepięknie ubranym kapłanom!!!

© Okiem obserwatora
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci