Menu

Okiem obserwatora

Blog o problematyce społecznej i o Cieszynie. Z przerywnikami fotograficznymi przyrodniczymi i krajobrazowymi.

Magiczna moc słów

missjonash

Jak zwykle przeoczyłam kolejną rocznicę bloga. Tak około południa 13 lipca Missjonash skończyła 7 lat. Ale do rzeczy.

Opowiedziałam się po jednej ze stron konfliktu, jestem z protestującymi... Zależy mi jednak żeby to był protest pokojowy, hippisowski wręcz. Wiem, jestem pewna, że słowa mają moc, mogą zarazić szybciej niż wirus albo przynieść spokój i ukojenie równie błyskawicznie. Dajemy się nakręcać. Strona opowiadająca się za partią rządzącą składa się w dużej mierze z osób, które już nas oceniły, odczłowieczyły, uznały za wrogów: głupków lub sprzedawczyków. W oczach wielu ludzi jestem pewnie kanalią, zdrajcą, ubecką wdową czy jak to tam było... Łatwiej mnie, nas nie lubić, może nawet łatwiej będzie się w przyszłości szkolić w strzelaniu mając w wyobraźni nasze twarze tarczach strzeleckich. Oby nigdy do tego nie doszło...

A my co robimy? Tak, my bo biję się w piersi, że i jak tak mówię w gronie najbliższych (postaram się już tego nie robić). Mam zamiar nauczyć się mówić prezydent Andrzej Duda, a nie Adrian, długopis, marionetka. Tak wiem, nic szczególnie w tym złego, to nie wyzwiska, prawda? A jednak to taka inteligencka złośliwa jadowitość, może nawet poczucie wyższości? Nie chcę tak. To człowiek, który sprawuje urząd prezydenta, mój polityczny oponent. Tylko tyle. To prawnik, mąż, ojciec, zięć, szwagier. Gdy tak myślę nie czuję wyższości. Jest mi smutno, że mamy kompletnie odmienną wizję świata, ale go nie ośmieszam i nie odczłowieczam...

Jarosław Kaczyński nie jest wariatem, idiotą, furiatem, debilem, pojebem jak można usłyszeć niemal wszędzie dookoła. Jest politykiem, człowiekiem jednej idei, sprawnym (bardzo sprawnym) socjotechnikiem. Jak każdy z nas czasami nie panuje nad nerwami. Możliwe, że jest złym człowiekiem (nie wiem na pewno, bo go nie znam osobiście, mogę wnioskować tylko z tego co widzę w mediach). Sądząc z opisów jest troskliwym stryjecznym dziadkiem, osobą nieobytą w nowinkach technicznych, nie umie osobiście zadbać o siebie - inni robią to za niego i kocha zwierzęta (przynajmniej te domowe). Jest politycznym przeciwnikiem i sądząc po wypowiedziach, być może potraktowałby mnie jak wroga (takiego prawdziwego na śmierć i życie). Gdy poddajemy się silnej presji nazwania przeciwnika politycznego wrogiem, zaczynamy niemal automatycznie używać słów deprecjonujących oponenta. Robimy tym krzywdę sobie (nienawiść zmienia człowieka, wykrzywia, go, pozwala przekraczać kolejne granice i wyłączać kolejne hamulce), ale robimy też krzywdę innym. Oddalamy się od przyjaciół, członków rodziny, znajomych, którzy są z PiS czyli straty ponosimy i oni i my. No i używając bez zahamowań tych wszystkich stygmatyzujących słów krzywdzimy postronne osoby np. z upośledzeniem intelektualnym i schorzeniami psychicznymi.

Wiem, jak zawsze mi powiecie, że to ich wina, oni zaczęli, oni powinni przestać. Po którejkolwiek stronie byście nie stali (są tu - o ile jeszcze są - czytelnicy z obu stron barykady), uznacie, że to tamci są winni, to tamci mają przestać. W zakresie stanowionego prawa, tak, zgadzam się z Wami to tamci mają przestać, ale w jeśli chodzi o wypowiadane słowa i to jak podchodzimy do rozmówcy - oponenta mamy władzę być cyniczni, złośliwi, obraźliwi, nienawistni i napastliwi, albo merytoryczni, spokojni i życzliwi (dopóki nie musimy się bronić przed agresją i chamstwem). 

Dowiem się pewnie, że Soros mnie opłacił, stosuję socjotechnikę, że jestem idiotką, pięknoduchem lub symetrystką... No co mam zrobić, nie umiem inaczej. Będę na tych demonstracjach, ale nie usłyszycie ode mnie "Adrian podpisz", wolę: "wolność, równość, domokracja". Mam zamiar zadbać o własną higienę języka i dalsze praktykowanie zwyciężanie złej rzeczywistości dobrymi uczynkami. Pomożecie?

Antykoncepcja awaryjna w Czechach >
Wszystkie prawa zastrzeżone

Komentarze (19)

Dodaj komentarz
  • spo-kojny

    wszystkiego dobrego z okazji 7 -lecia.
    Ludzie są różni jedni czują się mądrzy jak traktują drugą stronę jak idiotów,
    drudzy uważają , że mądry jest ten kto docenia mądrość drugiej stron.
    Nie wiem czy to pomyłka
    Będę na tych demonstracjach, ale nie usłyszycie ode mnie "Adrian podpisz", wolę: "wolność, równość, domokracja".
    Ale ostrzegam uważaj bo jakbyś na tych demonstracjach na których byłaś zaczęła krzyczeć prezydencie podpisz to mogłoby się to dla Ciebie źle skończyć.
    A jeśli chodzi o krzyczenie hasła " wolność, równość, demokracja " (nie wiem co oznacza domokracja :), czyżby taka demokracja w domu :) jeżeli tak to też mogę to krzyczeć,) to możemy je krzyczeć niezależnie od strony konfliktu.
    Jeżeli Ty krzyczysz na demonstracji politycznej "wolność, równość, demokracja" to ja będąc po drugiej stronie pytam się Czy uważasz że ja jestem przeciw wolności, równości, demokracji ? Już chyba wolę żeby demonstranci krzyczeli prezydencie podpisz (zawetuj)
    Mnie nie denerwują epitety bo od razu widzę że osoba je wypowiadająca jest pozbawiona sensownych argumentów i jej jedyna siła to te epitety.
    Bardziej mnie denerwują takie teksty jak ." Wszyscy porządni ludzie powinni przyjść
    protestować przeciw ............." To jest tekst dzielący nasze społeczeństwo .

  • missjonash

    Spokojny - poszłabym z Tobą na kawę :) Ale szczerze to nie jest mi do śmiechu. Poczytałam właśnie co druga strona barykady myśli o mnie i mnie podobnych i zastanawiam się co dalej. Jeśli to potrwa dłużej to nigdy już nie będziemy mogli na siebie patrzeć bez wstrętu i nienawiści. Wiem co mówią "moi", bo wśród nich jestem, ale gdy czytam co mówią "tamci" to mi słabo. Te wszystkie ubeckie wdowy, resortowe dzieci, pożyteczni idioci... Wybrałam te pogardliwe, ale eleganckie. A najbardziej to mnie poraziło, gdy poczytałam, bodaj "W sieci" artykuł jakiegoś redaktora, który napisał esej o tym, że nie należy lekceważyć i protestu i protestujących, bo zdecydowana większość tych ludzi chce dobrze (choć oczywiście nie rozumie, że daje się manipulować Petru itp.). Nie jestem w stanie opisać setek komentarzy z życzeniami śmierci i wyzwiskami skierowanymi do tego dziennikarza przez czytelników z jego strony... Zaczęłam się bać. I jestem strasznie ciekawa co pomyślał ten dziennikarz...

  • Gość: [spo-kojny] *.internetdsl.tpnet.pl

    Missjonash
    Dziękuje za propozycję kawy, może kiedyś się uda.
    Takie wpisy jak te o których piszesz są jak jętki denerwujące ale nie ma się ich co bać.
    Od jętek można się odciąć nie wpuszczając ich do naszego domu. Na te wpisy też jest taki sposób nie czytać ich.
    I nie mów że przeczytałaś w takich wpisach co druga strona sądzi o Tobie bo to jest tak jakbyś sprowadzała wszystkich z drugiej strony do poziomu który reprezentują
    autorzy tych wpisów. Po raz kolejny proszę nie przypisywać takich wpisów do którejkolwiek ze stron . Nigdy nie wiesz czy wpis życzący śmierci temu dziennikarzowi napisał zwolennik jednej czy drugiej strony . Jeżeli takie wpisy gdy nie znamy autorów potraktujemy poważnie i jeszcze przypiszemy jakiejś stronie
    to albo jesteśmy instrumentem autorów albo sami wykorzystujemy te wpisy jako
    instrument w dyskusji . Nie wiem co gorsze .

  • Gość: [Piotr Opolski] *.internetia.net.pl

    Miło, że Cię czytam.
    Siódemka to magiczna i szczęśliwa cyfra.
    Pozdrawiam

  • missjonash

    Piotrze - miło, że nadal tu jesteś :) Uściski!

  • Gość *.internetdsl.tpnet.pl

    Idea dobra, ale jako egoista nie zastosuję. Publicznie - nie wykrzykuję obelg natomiast prywatnie nie powstrzymam sie, bo inaczej eksploduję. Darek

  • danekstraszynski

    Oczywiście masz rację. Dobre wychowanie nakazuje nie obrażać innych, w tym jest też odczłowieczanie. Ale toczy się wojna, którą kilku niezrównoważonych osobników i kilku cyników liczących na osobiste korzyści wypowiedzieli zwykłej ludzkiej inteligencji. Po co? Wiemy już z całą pewnością, że chodzi o zemstę, że chodzi o immunitet czyli bezkarność, że chodzi o możliwość zarabiania pieniędzy wbrew braku kwalifikacji... Z całą pewnością dobra zmiana czyni Polskę bezbronną wobec rodzimych i międzynarodowych przestępców. Może to właśnie oni stoją w ukryciu za dobrą zmianą?
    Sprawa jest zbyt poważna, żeby zajmować się nią elegancko jak na imieninach u cioci.

  • danekstraszynski

    spokojny, pogubiłem się, chociaż chciałbym Ciebie zrozumieć. Jesteś za, czy przeciw? Zauważyłem , że nie lubisz określenia ludzie porządni, a słowa demokracja nie rozumiesz, więc warto trochę poczytać, po prostu, kilka kliknięć i już wiesz. Może masz też trudności ze słowami wolność i równość? Napisz jak rozumiesz te pojęcia, ponieważ rozbieżności bywają bardzo duże. Na przykład istnieje demokracja, praworządność socjalistyczna, gdzie tzw. interes społeczny definiuje zawsze ważny funkcjonariusz partyjny. Od tego zależy rozpoczęcie śledztwa i ewentualnie później wysokość kary. Czyżby wodzowie PiS-u przywracali lewacki socjalizm, który przecież ich propagandowe organy tak bardzo zwalczają?

  • missjonash

    Panie Darku - pozdrawiam serdecznie. Czasem też pękam :)

    Denku - i tu się mylisz. Nie chodzi o elegancję z imienin, tylko o magię słów. Jakich słów używasz tak się nastawiasz do osoby stojącej naprzeciw Ciebie. Od razu widać różnicę. Ja bym nie użyła słowa wojna, bo wyobraźnia podsuwa mi słowa broń, strzał, jeńcy... To tylko polityczne intrygi, które będą miały (już mają) ten skutek, że społeczeństwo się na m budzi. Z każdym słowem trzeba ostrożnie, bo dzięki słowom (po naszej stronie barykady również) mur frunie aż do nieba. W zdecydowanej większość wyborcy PiS nie są naszymi wrogami, często są kolegami z pracy, członkami rodziny itp. Słowa wojna, idioci, pojebańcy i tym podobne powodują, że być może nigdy już nie będziemy ze sobą rozmawiać. O to też chodzi socjotechnikom od podziałów... Pozdrawiam serdecznie :)

  • spo-kojny

    Danku
    Napisałem, że nie wiem co to jest domokracja, a nie demokracja. Myślę , że Twoje
    problemy biorą się stąd że niedokładnie czytasz. warto czytać ze zrozumieniem
    Bo nie rozumiem jak z tekstu" Bardziej mnie denerwują takie teksty jak ." Wszyscy porządni ludzie powinni przyjść protestować przeciw ............." To jest tekst dzielący nasze społeczeństwo .można wyciągnąć wniosek, że nie lubię określenia porządni
    ludzie. Jakbyś pomyślał to zauważyłbyś, że nie lubię określenia "wszyscy porządni "


  • spo-kojny

    Danek
    Jestem za zmianami w Sądownictwie. Zdecydowanie bardziej boję się sterowania przez kastę sędziowską niż przez ministerstwo .W sądownictwie wiele złego się działo
    i społeczeństwo nic nie mogło zrobić . Minister podlega premierowi, sejmowi, wyborcom.
    A do tego jeszcze minister ma wpływ tylko na zmianę na stanowiskach administracyjnych w sądach, co wydaje mi się słuszne chociażby z tego powodu, że
    ma w zadaniach nadzór administracyjny nad sądami. (nie ma wpływy na orzekanie
    sędziów).

  • Gość: [Andrzej- Art Klater] *.dynamic.chello.pl

    Magia słów... Od ponad 40 lat pracuję nad słowem. Nieobce mi są, oprócz tzw. mowy wiązanej, felieton, esej czy choćby mowy okolicznościowe (w tym żałobne, laudacje, a nawet kazania). Toć ze mnie już chyba... magik.
    Niechże za preludium posłuży jeden z mych wczesnych wierszy:

    adresat nieznany

    odbierają krowom mleko
    depczą trawniki i plują w telewizory
    mają w dupie organizatorów czasu wolnego
    i spis lektur
    oni

    doją prosto z gwinta
    wczoraj obrazili kanara
    tylko przez roztargnienie
    ustępują staruszce
    grają na gitarach
    przejadają bony
    oni

    robią jaja z pogrzebu
    mówią dzisiej tutej wziąść
    nie wiedzą co to kulturalna dyskoteka
    nie wiedzą co wiedzieć
    oni

    pracują tylko dla pieniędzy
    na złość nie czytają rubryki sportowej
    uciekają z wycieczki do Krakowa
    uciekają z pochodów
    uciekają z powodów nieznanych
    przed tym co nie goni
    oni

    nie mam z nimi nic wspólnego
    choć czasami przy goleniu

    zapuszczę brodę

    (1982)

    Dopóki niektórzy z nas będą mieli w swej wyobraźni tych ONYCH, to dalej będą uwodzeni przez przeróżnych maści fałszywych proroków i samozwańczych apostołów.Tak bowiem działa sekta.
    Ci właśnie niektórzy boją się własnego życia, brania odpowiedzialności za siebie i swą aktywność, nie stać ich na ekspiację za drobne i większe niegodziwości - wolą to wszystko zrzucić na jakąś charyzmatyczną, w ich pojęciu, społeczność i omnipotentnego WODZA.
    Gdzie są źródla tej patologii?! Być może w morowym powietrzu ze Wschodu, być może w tym, co jeden z mych zaprzyjaźnionych twórców określił jako "ponury cień Bizancjum".
    Czyżby tak szybko już łamie się pascalowa "trzcina myśląca"?!
    Wg mej metryki staję już przed progiem starości, chociaż moi bliscy niezmiennie komplementują mnie jako notorycznego młodzieńca.
    Protest, owszem, jednakże nie przez pokazywanie języka czy wypinanie zadka.
    Warto by może pochylić się nad zaniechaną, niestety, sztuką erystyki?
    bo gdy się milczy, milczy, milczy...
    pozdrawiam najserdeczniej i zapraszam

  • danekstraszynski

    spokojny, prezydent, premier i minister podlegają temu samemu prezesowi, czyli w praktyce o karierze sędziowskiej będzie decydował prezes albo jego następca. Taki system nazywa się w politologii dyktaturą i nigdzie nie zapewnił prawa ani sprawiedliwości. Tak już jest. Ale póki co, póki dobra zmiana nie omotała społeczeństwa ostatecznie, możesz wierzyć w co chcesz.

    Z "domokracją" masz rację, ale ja potraktowałem to jako zwyczajny tippfehler.

  • danekstraszynski

    missjonash, o.k. odpuszczam imieniny u cioci. Chciałem powiedzieć, że należy w dyskusji politycznej używać takich słów, które skutecznie przysparzają wyborców niezależnie od tego jak bardzo są eleganckie albo nie. Rzeczywiście, słowa mają magiczną moc. Ale elegancka wyważona mowa na uzbrojonym włamywaczu, który właśnie pyta się nas o szyfr do sejfu jest kontrproduktywna, chociaż może go rozśmieszyć.

  • missjonash

    Danku - a jednak róże i śpiewy (u nas śpiewało się na protestach np. Asnyka) jakoś dały radę nawet włamywaczowi. Myślę, że się nie śmiał i teraz się trochę boi :) Pozdrawiam jak najserdeczniej :)

    Pani Andrzeju - dawno mnie taki zaszczyt nie spotkał. Witam Pana bardzo serdecznie. I cieszę się, że więcej z nas tak myśli, nie tylko ja mały żuczek, ale i wielki poeta i twórca :) Od razu mi się lepiej zrobiło :)

  • tetryk56

    Miss, czy pamiętasz hymn Solidarności? tej pierwszej, choć zawłaszczony przez jej obecne przepoczwarzenie? Teraz powstała nowa zwrotka:

    Solidarni, wolność jest w nas,
    By nie traciła mocy,
    Zwłaszcza gdy dziś zagrożeń nadszedł czas,
    Zjednoczmy się, by odpór dać przemocy!
    Wolności raz zdobytej nie oddamy,
    Choć grozi jej dziś sąsiad, a nie wróg
    W jedności wraz wątpiących przekonamy,
    By dyktaturę wypchnąć poza próg!
    Solidarni, nasz jest ten czas;
    Połączmy się, by wolność rosła w nas!

    Ludzie wolni (co najmniej wewnętrznie) nie potrzebują wyzwisk. Ale faktem jest, iż są osobnicy do których nie jestem w stanie zastosować zasady miłości bliźniego...

  • Gość: [jamto] 80.249.4.*

    Uroczniczkowe gratulacje. Na liiil czytałem Cię -wygląda, że od początku.Byłem też. Z unijną flagą. Zaglądam tu czasem.Serdeczności.

  • rycho_po_zawodowce

    Prezydent łamiący Konstytucję jest jak lekarz pod wpływem. Tutaj trzeba coś dodać dla rozróżnienia np. "pijany lekarz", "prezydent-marionetka".

  • Gość: [PKanalia] *.dynamic.chello.pl

    siedem lat... słyszałem gdzieś, że po siedem jest osiem, na szczęście nie w kurwizji tak mówili, bo bym nie uwierzył... czyli satysfakcjonującego ósmego roku blogowania życzę Ci, a przy ósmej rocznicy... o tym może pogadamy przy ósmej rocznicy...
    a teraz do tematu...
    hipizm jest okay, sex, drugs & rock'n'roll też jest okay, pod warunkiem, że się do tego domontuje odpowiedzialność, której w tamtych czasach tej idei zabrakło... domontować też trzeba konstatację, że czasem trzeba dać komuś w mordę, a czasem nawet odstrzelić...
    jeśli chodzi o politykę, to zawsze byłem i jestem w opozycji, wiecznym malkontentem, któremu żaden reżim nie zrobił wystarczająco dobrze, by go popierać en bloc... a co ciekawe, to tak niewiele trzeba, by jakiś reżim zyskał moje poparcie... niestety dla przeważającej większości (tej prawdziwej, a nie propisowskich 12,8 %) wolność nie jest wartością, więc jest tak, jak jest i trzeba sobie z tym jakoś radzić...
    a jak jest?... ujmijmy to delikatnie: jest (nie)ciekawie... jak na razie wszystko zmierza do apgrejdowanej wersji peerelu, formalnie obowiązująca ideologia to marksizm narodowy, państwo jest coraz bardziej wyznaniowe, a po ulicach plączą się lewackie bojówki typu ONR lub inne wszechpolskie drecholstwo... na szczęście Woodstocku, enklawy normalności nikt jeszcze nie zaburzył, więc podobno nie jest jeszcze tak wcale źle...
    niestety jednak /a raczej na szczęście?/ na politycznie poprawny żargon nie dam się nawrócić, czyli maliniak to maliniak, zaś mały to mały... zgodzę się jednak, że ów mały wcale nie jest idiotą, starannie się przygotował, zaryzykuję nawet tezę, że wie już świetnie, iż marihuana jest konopi i choć czasem puszczają mu nerwy /a komu czasem nie puszczają?/, to konsekwentnie swój plan realizuje... przy okazji /czy w ramach tego planu, tego nie wiem/ niszczony jest kraj, jego ekosystem, ale co go to obchodzi?...
    okay, zgadzam się z Tobą, że nakręcanie spirali wrogości nie ma sensu, że bycie w opozycji do reżimu należy realizować z głową, ale są pewne granice ustępstw, na których przekroczenie mnie nie namówisz... problem w tym, że nie mamy do czynienia z jakąś tam kolejną zmianą "władzy", która ma miejsce po każdych wyborach... tym razem zmiana jest naprawdę poważna, ma większy ciężar jakościowy... i żeby nie było, to wcale nie chcę powrotu do czasów poprzednich, z przed wyborów... nie głosowałem na PO, gdyby ktoś się pytał... chciałem zmiany, ale tak się porobiło, że zmieniło się w kompletnie przeciwnym kierunku, niż chciałem...
    pozdrawiać jzns :)...

Dodaj komentarz

© Okiem obserwatora
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci