Menu

Okiem obserwatora

Blog o problematyce społecznej i o Cieszynie. Z przerywnikami fotograficznymi przyrodniczymi i krajobrazowymi.

Wiele wątków trawy

missjonash

Ostatnio nie chce mi się pisać. Jakaś chandra przedwiosenna czy coś takiego? No i nawał obowiązków. Muszę podziękować Nocriemu za wyciągnięcie mnie z marazmu. Jego notka: "http://nocri.blox.pl/2015/03/Zmiekczanie-marihuany.html dała mi kopa do napisania tego co już miałam dawno zaplanowane.

Od kilku dni (albo nawet dłużej) nosiłam się z zamiarem napisania notki o prawie narkotykowym w Czechach. Władze Czeskiego Cieszyna postanowiły zareagować w końcu na niekończące się pielgrzymki młodych Polaków biegających przez Most Przyjaźni tylko po trawę, papierki z LSD oraz dopalacze. Wydały w związku z tym ulotkę zaadresowaną do polskiego odbiorcy:

Marihuana_czeski_cieszyn

Ja już wcześniej musiałam zgłębić czeskie prawo i ustaliłam co następuje: posiadanie niewielkich ilości narkotyków w Republice Czeskiej jest wykroczeniem i za ich posiadania jest się karanym przepisami z kodeksu wykroczeń. Kary nie są takie małe jak mi się wcześniej zdawało i mogą sięgać nawet 15 tysięcy koron (a to jest 2275 zł). Małe ilości to:

Substancje typu (nazwy) z reguły ustanowione / substancja czynna

Ilość narkotyków większych niż małe

Najmniejsza ilość substancji czynnej

Metamfetamina / metamfetamina

2 g

0,6 g zasady, 0,72 g hydrochloriod

Heroina / dwuacetylomorfina

1,5 g

0,2 g zasady, chlorowodorek 0,22 g

Kokaina / benzoylekgoninmetylester

1 gram

0.54 podstawa, chlorowodorek 0,6 g

Subutex, Suboxone / buprenorfiny

0,52 podstawy 0,56 g chlorowodorku

Metadon

0,5 g zasady, chlorowodorek 0,56 g

Ecstasy / MDMA, MDA, MDEA

4 tabletki / kapsułki lub 0,4 g proszku / krystaliczna substancja

0,34 g zasady, 0,4 g chlorowodorku

LSD (LSD 25, lysergid)

5 tabletek, papiery, kryształy, kapsułki impregnowane LSD

0.000134 g zasady, 0.000250 g (winian)

Marihuana (THC)

15 g suchej masy

1,5 g of delta-9-THC

Haszysz (THC)

5 g

1 g of delta-9-THC

Pieczarki i inne grzyby psylocybiny zawierające psylocybina i psylocynę lub

40 owocniki grzybów

0,05 g zasady (psylocyny) lub odpowiadające im ilości psylocybiny

Powyżej tych ilości posiadacz odpowiada za przestępstwo karane surowiej niż w Polsce na podstawie Kodeksu karnego.

Posiadania narkotykach w Republice Czeskiej NIE JEST legalne!!!

A teraz drugi wątek. Od kilku dni możemy spotkać się w parsie i nie tylko z informacją o zastosowaniu leczenia dzieci z lekoodporną padaczką substancjami wyabstrahowanymi z marihuany. Nocri w swojej notce obawia się, że jest to kolejny krok zmiękczania marihuany.

Osobiście tak nie uważam. Dostrzegam też możliwość podyskutowania z młodymi ludźmi o marihuanie wykorzystując właśnie tę nowinę jako pretekst. Nauczyłam się, że trzeba otwarcie mówić i pytać. Nastolatki bardzo łatwo podchwytują wszelkie argumenty, które mogłyby uprawomocnić ich palenie. Ale iluż z nich ma padaczkę z 300 atakami dziennie? Pewnie nikt więc łatwo ten argument wykorzystać odmiennie niż chciałyby tego palące nastolatki. Warto rozmawiać o trawie ale posługując się rzetelną wiedzą i nie bać się mówić również o przyjemnych skutkach palenia. Palacze świetnie wiedzą, że są przyjemne skutki, jeśli pomijamy ten wątek to od razu spalamy się w ich oczach - oznacza to, że nic nie wiemy. Liczą się fakty!

I tu trzeci wątek, który chcę tu poruszyć i który może pomóc w rzetelnej dyskusji: wczoraj usłyszałam od trzeciej osoby w tym tygodniu, że marihuana bardzo silnie uzależnia. Nie powiedział mi tego terapeuta, psychiatra ani nauczyciel tylko moi pacjenci. Lat 17, lat 22 i lat 35. Każdy niezależnie, każdy nie pali kilka tygodni, każdy nie umiał przestać palić. Wszyscy trzej stwierdzili, że potrzebowali siły z zewnątrz aby przestać, że utracili kontrolę, że przez 2 pierwsze tygodnie odczuwali niesamowity głód... Ba jeden z nich powiedział nawet, że tak samo dzieje się z nieprzebraną liczbą jego znajomych, że teraz mu w pewnym sensie zazdroszczą, ale nie potrafią przestać.

Marihuana uzależnia! Podobnie jak tytoń i alkohol. Każdy kto intensywne pali ma określony procent ryzyka, że się uzależni.

Odpowiedź z ministerstwa >

< Nie ogarniam (po staremu: nie pojmuję)

Wszystkie prawa zastrzeżone

Komentarze (34)

Dodaj komentarz
  • Gość: [tatul] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Pozwólcie, że zaproszę do zapoznania się z argumentami amatorów zioła:
    tatulowe.blog.onet.pl/2011/04/06/marychagandzia-gras-ziolo-jako-lek-na-wszystko/

  • Gość: [mzawka] *.play-internet.pl

    Wiec :)/z tego co się zorientowałam to ta medyczna marihuana to całość rośliny a nie same suszone liście do haju :)

  • tetryk56

    Zdumiały mnie pieczarki na liście substancji zabronionych! Przyznam, że kupując je zdarzało mi się wykraczać poza prawo Republiki Czeskiej!

  • pkanalia

    co oni pakują do tej marychy, że nagle zaczęła uzależniać w Polsce także dorosłych?... podejrzewam jakiś opiat, czy opioid, ale teraz jest tyle syntetycznych substancji na rynku, że bez dokładnych badań ani rusz... ale po co robić takie badania, skoro łatwiej żyć w kłamstwie?... bo prawda jest bowiem taka, że większość marychy na rynku jest marychą tylko z nazwy...
    ...
    ale mnie ostatnio zapał do edukacji ludzi powoli zaczyna mijać... skoro państwo nie chce się przyjrzeć rozwiązaniom holenderskim, skoro woli, by ludzie truli się klasycznymi narkotykami /a zwłaszcza alkoholem, jako najpopularniejszym narkotykiem/, albo nowymi syntetycznymi wynalazkami /zbiorczo zwanymi "dopalacze"/, to chyba przyjdzie moment, gdy naprawdę przestanie mnie to obchodzić, gdyż sprawy pójdą już za daleko...
    ...
    co do "legalizacji" narkotyków w Czechach to rzeczywiście jest to bzdura i wiele osób niepotrzebnie się nią nakręcało... nawet ziele jest nielegalne, co dopiero mówić o poważnych narkotykach /tematu alkoholu dla uproszczenia nie mieszajmy do sprawy/... natomiast z tego co wiem z relacji ludzi będących w Czechach jest nieco inna, zdroworozsądkowa praktyka prawa... policjant nie dostaje paranoi na sam zapach maryśki, ale do każdego przypadku podchodzi indywidualnie i często kończy się jedynie na pouczeniu, czy upomnieniu... nawet słyszałem o przypadku, gdy policjant nie skonfiskował zioła, tylko zwrócił uwagę, by w tym konkretnym miejscu nie palić... wszystko zależy od lokalnych uwarunkowań...
    ...
    drobna nieścisłość w kwestii pieczarki... same grzyby z rzędu pieczarkowców psylocybiny nie zawierają /choć bywają gatunki toksyczne dzięki innym składnikom...
    w Europie rosną jedynie odmiany łysiczek... do celów psychodelicznych bywa też używany muchomor czerwony, ale on zawiera akurat muskarynę i chyba nie jest na liście substancji, czy produktów nielegalnych /jednak to trzeba by sprawdzić, a polska ustawa "narkotykowa" jest takim gniotem, bełkotem prawnym, że mnie się nie chce tego robić/...
    ...
    pozdrawiać jzns :)...
    ...
    p.s. i tak oto uniknęliśmy naszej "ulubionej" dyskusji o zasadności kontrolowanej legalizacji marihuany, bo jak wspomniałem wcześniej rozmowa byłaby o dwóch różnych "marihuanach"...

  • pkanalia

    @Tetryk56...
    podejrzewam, że z tą pieczarką zaszło pewne nieporozumienie terminologiczne... trzeba by rzucić okiem w oryginalny tekst po czesku...

    @Mżawka...
    medyczna marihuana to przede wszystkim produkty z konopi, gdzie nie tylko kanabinole bywają substancją czynną, lecz inne związki, które bynajmniej nie "kręcą"... niemniej jednak są pewne pozytywne doświadczenia z określony częściami rośliny, nawet z najbardziej "rozrywkowo woltażowymi" kwiatostanami żeńskimi...

  • missjonash

    Tatulu - dziękuję za to cenne uzupełnienie. Można zapoznać się z argumentacją u źródła.

    Mżawko - to w ogóle są tylko konkretne składniki, a nie całość rośliny. Miło Cię zobaczyć :))

    Tetryku - Pkanalia ma rację - to chyba kwestia tłumaczenia tych pieczarek :))

    Pkanalio - coś w tym jest co piszesz. Czeska trawa jest chrzczona z całą pewnością. Najtańsze śmietki na bank, za topy też nie dam głowy. Ale... znam też takich, którzy palili tylko własne roślinki. Co prawda mocniejsze niż za dzieci kwiatów ale czyściutkie. I pewien procent amatorów czyściutkiej i własnej też się uzależnił. Nie da się tego uniknąć. Podobnie jak z alkoholem. Kto używa na problemy i bez miary ma dużą szansę się uzależnić. Kropka.

    Co do policji to po prostu nie respektują prawa. Każą wrzucić towar i sp...ć tzn. oddalić się na 10 liter. Niestety wynika to najczęściej z czegoś innego niż zdroworozsądkowe podejście. Dotyczy to także dzieci i młodzieży. Im się nie chce użerać z procedurami wydalenia obcokrajowca itp. Ale... ta ulotka pokazuje, że władze zaczynają widzieć problem. A jest gigantyczny.

  • Gość: [mzawka] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Ja jestem przez cały czas, ale komentowanie mam lekko utrudnione :D Reasumując mój komentarz i Twoją odpowiedź - zwolennicy legalizacji opierając się na leczniczych właściwościach trawy zapominają, że czego innego ona dotyczy mimo tego, że teoretycznie chodzi o to samo. Zamotałam pewnie, ale nic to :D

  • Gość: [Piotr Opolski] *.internetia.net.pl

    Podejrzewam, że jest to sprawa ważna. Nie skomentuje bo sie na tym nie znam ale czytam na ten temat i się uczę.
    Pieczarki !!?? - chyba ktos skorzystał z tłumaczenia Google.
    Pozdrawiam

  • baluwolanda.blog.onet.pl

    Nareszcie:
    Naprawdę bardzo czekałem, aż jakieś podmioty państwowe zabiorą się za przekazywanie informacji dotyczących faktycznej polityki antynarkotykowej na Świecie, bo kłamstwa i legendy ze stron "pisał ćpun dla ćpuna" przybierają jakieś koszmarne rozmiary.
    W ogóle dziwię się, że Świat nie wykorzystuje możliwości, jakie daje coraz lepszy przepływ informacji oraz przeróżne eksperymenty związane z polityką antynarkotykową i nie prowadzą ogólnie dostępnego monitoringu zmian. W efekcie tego mamy sytuację, że nadal nie ma miejsca, gdzie moglibyśmy porównywać statystyki, dotyczące tych samych parametrów.
    P.S.
    Zauważyłaś, że przy okazji legalizacji sprzedaży marihuany w Kolorado, media sympatyzujące z legalizacją marihuany, rozpisywać się zaczęły o przychodach z handlu, lecz milczą jak grób na temat liczby osób zażywających narkotyk, wypadków pod wpływem narkotyków, absencji w pracy z powodu narkotyków, czy innych narkotykowych incydentów. To, że jeśli państwo postanowi przyłączyć się do przestępczej działalności handlu narkotykami, daje łatwy do przewidzenia dla każdego debila wzrost wpływów gotówkowych. Dlaczego jednak panuje taka cisza po stronie kosztów tej decyzji?

  • rycho_po_zawodowce

    Może mój komentarz nie będzie zbyt merytoryczny, bo raczej nie mam do czynienia z tego typu używkami, ale był taki okres, kiedy szukałem alternatywnych form leczenia bólu. Wiem, że w przypadku mojej dolegliwości mogłyby pomóc np. grzyby "halucynki" lub marihuana. Także "argument" w postaci retorycznego pytania: "A ile jest osób, które na to cierpią?" raczej nigdy nie będzie do mnie przemawiał. Jeżeli jest chociaż jedna osoba, która cierpi i ww. substancje mogłyby jej pomóc, to należy dać jej możliwość dostępu do nich.

    Co do ulotki, to jest ona... zawstydzająca. To tak jakby w Niemczech wydrukowano ulotkę: "Polaku, nie kradnij samochodów!", albo w UK: "Polaku, nie sikaj na ulicy!", tak samo tutaj: "Polaku, nie przyjeżdżaj do nas ćpać!". W omawianym przypadku nie wstydzę się za złodzieja, czy prostaka, ale za to, że młodzi ludzie uprawiają "używkową turystykę", bo mają poczucie, iż w Czechach jest normalniej.

  • Gość: [kocica] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Od jakiegoś czasu krążą po internecie wiadomości jakie wspaniałe w lecznictwie ma zastosowanie marihuana.To co Ty napisałaś Miss. i komentujący przede mną,szczególnie Woland to bardzo ważne słowa w sprawie.Ja już u Nocriego w krótkim komentarzu napisałam,że lekiem nie jest skręt.Na razie wiadomo,że w lecznictwie miewa zastosowanie olej uzyskiwany z rośliny.To żeby wprowadzić jakąś substancję do lecznictwa musi ona przejść wiele często kosztownych badań.Jednym z elementów tych badań są badania na toksyczność lub nie i na skuteczność działania w określonej jednostce chorobowej.Do tego celu służą badania kliniczne,najlepiej randomizowane.Istnieje wiele leków pochodzenia roślinnego stosowanych w postaci wyciągów lub wyodrębnionych czystych substancji ,dlatego nie wyklucza się możliwości zastosowania w lecznictwie nowych preparatów,ale to długa i kosztowna droga.Obecnie medycyna dysponuje ogromnym zasobem preparatów leczniczych,a mimo to firmy farmaceutyczne dalej prowadzą badania nad nowymi substancjami,ale dysponują wiedzą,laboratoriami i środkami do tego celu.Jeszcze jedna uwaga,Ty Miss masz przykłady z własnej praktyki uzależniającego działania marihuany.Ja znam wiele leków,które początkowo uznawane były za nie uzależniające,ale gdy zaczęły być stosowane bardziej powszechnie okazało się,że mają działanie uzależniające.Mechanizm uzależnienia jest ciągle badany,bo rzeczywiście nie każdy jednakowo reaguje,ale na to ma wpływ wiele czynników.Pozdrawiam,MK

  • missjonash

    Mżawko - :))

    Piotrze - hehehe no z takiego właśnie tłumaczenia korzystałam gdyż nie znam czeskiego języka specjalistycznego :)) Ani w ogóle języka :)) Dobrze, że jesteś. Dziękuję :)

    Wolandzie - czytałam opracowania, że zmalała przestępczość, spożycie alkoholu i dużo różnych złych wskaźników. Wzrosły (i to znacząco): śmiertelność (odnotowano przypadki zgonów zwłaszcza wśród turystów, którzy rzucili się na ciasteczka i piwo z marihuaną w nadmiarze) i powikłania psychiatryczne.

    Rychu - to było w odniesieniu do nieletnich konsumentów, którzy chcą mi udowodnić dobroczynne właściwości marihuany podając te różne choroby. Oni są zdrowi więc argument chybiony. I o tym trzeba rozmawiać z nastolatkiem - że dobroczynne działanie leków z marihuaną nie ma nic wspólnego z jego życiem, a jest tylko przejawem mechanizmów obronnych. No i grzybki nie działają przeciwbólowo...

    A co do ulotki - no niestety tak to u nas jest. Pielgrzymka nieletnich mieszkańców Cieszyna i okolic płynie strumieniem po trawę i dopalacze. Dlatego mnie ona nie oburza, nie zawstydza - raczej smuci. Bo ja znam dużo osób z tej pielgrzymki osobiście. A na dodatek te osły i oślice robią skręta na widoku siedząc nad Olzą po tamtej stronie granicy myśląc, że są bezkarni, albo bezpośrednio pod kamerą monitoringu... Czesi do tej pory udawali, że tego nie ma, ale właśnie zaczęli reagować.

    Kocico - ja jestem dość oswojona z leczniczą marihuaną. Bo za granicą widzę ja w każdej aptece. W kremach, maściach i nie tylko... I przyjmuję do wiadomości, że na coś to działa. Tak jak przyjmuję do wiadomości, że niektórym potrzebne są leki stworzone na bazie opiatów. Staram się tylko zawsze dużymi literami mówić, że to nie skręty a przebadane wyciągi są składnikiem leków i nie makówki. Bo o tym trzeba mówić rzeczowo, bez histerii.

  • Gość: [kocica] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Jeszcze jedna uwaga,to że w aptekach czeskich są jakieś preparaty z marihuaną to jeszcze daleka droga by zostały wprowadzone np.u nas w Polsce do lekospisu.W naszych krajowych aptekach jest pełno najróżniejszych preparatów,które nie mogą być uznane stricte za leki i określone zostały jako suplementy diety.Masa reklamowanych medykamentów to między innymi suplementy diety.Czym one różnią się od leków?Najbardziej skrótowo to nie przechodzą wszystkich tych badań którym podlegają substancje rejestrowane jako leki.Firmy farmaceutyczne w ten sposób omijają kosztowne procedury.NIE twierdzę,że suplementy diety są nic nie warte,ale nie spełniając norm leków nie dają nam też gwarancji ani skuteczności działania,ani braku szkodliwości.Pozdrawiam,MK

  • pkanalia

    @Missy...
    opierając się na różnych obserwacjach, nie na mitach kolportowanych nawet przez neutralne źródła, zrobiłem takie mini zestawienie:
    od morfiny można się uzależnić w ok. miesiąc /zwany kiedyś "miodowym"/, dopiero po tym czasie można mówić o syndromie odstawienia, który w wielu przypadkach ma najpierw postać jedynie drobnego dyskomfortu u osoby, która uznała się za "narkomana"...
    podobnie, choć nieco krócej wyglądał /piszę "wyglądał", bo ta substancja już właściwie na polskim rynku chyba nie funkcjonuje/ ten proces w przypadku "kompotu" zwanego błędnie "polską heroiną" /bo de facto była to mieszanina alkaloidów opium, w której część morfiny zmieniono w acetylomorfinę/...
    podobnie jest z "brown sugar", bo też raz acetylowane /zresztą byle jak/ opium, tylko w innej postaci handlowej...
    pewną "ciekawostką" jest rosyjski "krokodyl"... tu rzeczywiście mityczne "kilka razy wystarczy" jest wiarygodne... mechanizm uzależnienia jest dość specyficzny, otóż produkt zwany "krokodyl" zawiera dezomorfinę oraz MNÓSTWO trujących substancji, które zalegając w organizmie powodują olbrzymie bóle, gdy dezomorfina przestaje działać, co powoduje wyjątkowy przymus sięgnięcia po kolejną działkę...
    to oczywiście dotyczy "nowicjuszy", ktoś kto się "skaleczy" choć raz nawet po dłuższym okresie abstynencji, może potem odczuwać mniej lub bardziej intensywne dolegliwości...
    piszę o tym, bo cały czas mnie intryguje, co się dodaje do marihuany, że taka podrasowana "metylomarihuana" /określenie Kamila Sipowicza/ rzeczywiście może uzależnić?... dłubanina w necie wiele mi nie wyjaśniła, czyżby to był fentanyl, o którym wiele lat temu mówiono, że wyprze z rynku klasyczne opiaty?... wygodny do nasączania, silnie i szybko uzależnia... do pozyskania na przykład na Ukrainie z magazynów wojskowych, co obecnie jest łatwiejsze...
    ...
    kwestia tego uzależnienia od maryśki naturalnej, ogródkowej, bez domieszek... istotnie obecnie hoduje się bardzo mocne odmiany, więc ilość zmienia się w nową jakość /tak, jak porównać wino z wódką/... tylko nadal jest pytanie, czy takie uzależnienie to rzeczywiście jest uzależnienie, czy inna dysfunkcja spowodowana nadmiarem skumulowanego THC w mózgu?... pytam dlatego, gdyż jeszcze do niedawna trudno było uparciuchowi palącemu zbyt często i zbyt gęsto się uzależnić, gdyż owe dysfunkcje pojawiały się wcześniej... trzeba pamiętać, że na poziomie potocznym każdy problem związany z jakąkolwiek substancją psychoaktywną nazywany jest "uzależnieniem"...
    ...
    trudno mi ocenić, czy czeska policja łamie czeskie prawo, chociażby dlatego, że nie znam formalnych "widełek" wachlarza możliwych interwencji... a nawet jeśli, to może właśnie z powodu owego zdrowego rozsądku, który podpowiada im elastyczność nawet na pograniczu owych widełek?... tu dodam, że wielu polskich policjantów uważa, że polskie prawo w temacie marychy jest kompletnie bez sensu, niestety obowiązuje ich ideologia /np./ "gram methamfetaminy = gram marihuany", zaś system premiowania, gdzie za znalezienie u kogoś jointa dostają tyle samo "punktów", co za ujęcie złodzieja samochodu po niebezpiecznym pościgu nie pozwala na elastyczność...
    ...
    na koniec słowo o samej liberalizacji /marihuany/, więc już nie na temat, ale wciąż nurtuje mnie to powracające pytanie, skąd w polskich prawodawcach taka determinacja, by w Polsce było więcej narkomanów /i nie tylko, bo także ludzi z innymi problemami narkotykowymi/, niż w innych krajach?...

  • Gość: [Rafał] *.toya.net.pl

    No cóż. Wszystkim się wydaje, że w Czechach narkotyki są legalne. I stąd te pielgrzymki i tak dalej. Ale ja uważam, że gdyby zalegalizować marihuanę na tak zwany własny użytek, to byłoby okej. Wiadomo, że nie jest ona szkodliwa, w wielu krajach jest ona dopuszczana i nikomu nic się nie dzieje. A kraj jeszcze zarabia na akcyzie. Same korzyści.

  • pkanalia

    @Rafał...
    uważam, że w dyskusji na ten temat należy być szczególnie precyzyjnym... teza, że "MJ nie jest szkodliwa" mija się z prawdą, gdyż przy pewnych warunkach może zaszkodzić, nawet dość mocno...
    piszę o tym jako zwolennik legalizacji /pewnej kontrolowanej formy/, a piszę dlatego, że obie strony sporu "zakazać vs. legalizować" często używają w dyskusji koszmarnych uproszczeń i uogólnień, z prawdą nie mających nic wspólnego... gdy ktoś pisze "MJ nie jest szkodliwa", to wystarczy że Missy wyciągnie kilka przykładów ze swojej praktyki zawodowej, by ten ktoś wyszedł na idiotę, a niejeden zwolennik restrykcji wykorzysta to przeciw niemu...
    natomiast rzeczowym argumentem jest stwierdzenie, że "MJ nie jest szkodliwa pod warunkiem odpowiedzialnego używania" oraz "MJ jest znacznie mniej szkodliwa niż narkotyki /alkohol, klasyczne "twarde" lub tzw. "dopalacze"/"... takie postawienie sprawy ma sens...
    można jeszcze się bawić w rozważania o jakim kryterium szkodliwości jest mowa, ale skoro MJ według większości z nich jest "w ogonie tabeli", to takie rozdrabnianie sprawy nie wydaje mi się już konieczne...
    ...
    po raz kolejny zastrzegam... mówimy o MJ, a nie o wynalazkach zalewających obecnie rynek dzięki obecnemu prawu... w Polsce niedługo nie będzie już o czym gadać, zaś prawdziwą Maryśkę będzie można zobaczyć na obrazku, bo żeby zobaczyć ją w realu /lub spróbować/ trzeba będzie jechać do bardziej cywilizowanych krajów, lub specjalnie stamtąd ją sobie sprowadzić...
    ...
    zaś "czeski mit" o legalności chyba wziął się z przyczyn natury psychologicznej... tam gdzie śruba jest dociśnięta do końca, każde jej poluzowanie nazywane jest "wolnością"...

  • pkanalia

    @Rafał /p.s./...
    oto bonus dla Ciebie:
    www.spliff.pl/strefa/item/1411-odpowiedzialne-uzywanie
    ...
    rzecz jasna o "odpowiedzialnym używaniu" można mówić w przypadku każdej substancji, nawet cyjanku potasu, niemniej jednak /wiedząc, że każde użycie przez dzieciaka jest nieodpowiedzialne/ wiadomym jest, że łatwiej jest odpowiedzialnie używać MJ, niż alkoholu /ok. 6 milionów ludzi z problemem na tym tle o czymś świadczy/, nie wspominając już o takich wynalazkach, których samo próbowanie można uznać za nieodpowiedzialność...

  • Gość: [kocica] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Kiedyś zastanawiałam się czy i u nas nie lepiej wprowadzić możliwość posiadania określonej niewielkiej ilości marihuany z określonymi ograniczeniami przede wszystkim wieku.Ale obserwując jak jest respektowane prawo ograniczające sprzedaż alkoholu i wyrobów tytoniowych osobom niepełnoletnim zdecydowanie jestem przeciw.Czesi idą w dobrym kierunku,ale tam społeczeństwo jest bardziej zdyscyplinowane niż nasze.Wystarczy poczytać komentarze pod artykułami donoszącymi o możliwości zastosowania marihuany w lecznictwie.Alkohol w różnej formie i mocy ludzkość stosuje chyba od swojego zarania.Małpy też lubią owoce sfermentowane.Rozwój kultury niestety nie ograniczył spożycia alkoholu,ale jakby jeszcze spotęgował.Różne rośliny zawierające substancje psychoaktywne znane były od bardzo dawna,ale nigdy tak łatwo dostępne jak alkohol.Zawsze podlegały swoistej reglamentacji,stosowane rzadko i do określonych celów,a do tego by je zastosować trzeba było odpowiedniej wiedzy i doświadczenia.Dziewiętnasty wiek przyniósł przełom,potem trochę jakby przycichło,w okresie międzywojennym tylko pewne nieliczne zamknięte środowiska narkotyzowały się,a ich przedstawiciele obdarzani byli pogardą ze strony reszty społeczeństwa.W okresach powojennych po traumach przeżytych pojawiali się liczniejsi morfiniści,ale ciągle był to margines społeczeństwa i nie dotyczyło młodzieży.To dopiero okres "dzieci kwiatów" przyniósł w ramach tzw.wyzwolenia nieomalże wybuch stosowania najróżniejszych substancji psychoaktywnych.Od pewnego czasu problem narkomanii jakby wyciszył się,bo alkoholizm szerzy się w zastraszającym tempie i to wśród kobiet,młodzieży i nawet dzieci.Ale narkomania nie zginęła,żyje sobie i ma się całkiem dobrze.Mówi się o narkotykach twardych i miękkich,tak jakby te ostatnie były nieszkodliwe.Do nich właśnie zaliczyło się marihuanę,bo nie niszczy tak szybko zdrowia jak choćby kokaina,ba wielu twierdzi,że nie uzależnia i w ogóle jest cacy.Ostatnie doniesienia o pewnych efektach leczniczych wielu osobom wydaje się,że teraz to już najwyższy czas zalegalizować trawkę,bo taka wspaniała.Zwolennikom takiego rozwiązania można tylko powiedzieć,że zarówno w naszym kraju jak i na świecie jest wiele substancji stosowanych w określonych celach medycznych,ale ich dostępność będzie zawsze reglamentowana i obrót nimi pod ścisłą kontrolą.Leki otrzymywane na bazie marihuany na razie są ciągle jeszcze w okresie badań.Głośny ostatnio przypadek dziecka z padaczką leczonego sprowadzonym lekiem na import docelowy jest także elementem badań klinicznych.Kilka czy kilkanaście przypadków pozytywnych jeszcze nie spowoduje natychmiastowego wprowadzenia leku do stosowania standardowego.Ziele marihuany zawiera sto kilkadziesiąt(inne źródła podają około dwustu) różnych kannabidioli.Które z nich będą miały zastosowanie w lecznictwie i w jakiej formie i w jakich schorzeniach odpowiedzą badania,które ciągle są w toku.MK

  • Gość: [Kneź] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Trafiłem ostatnio na taka wiadomość, chciałem napisać "ciekawą", ale nie jest ciekawa. Można raczej powiedzieć, że skłaniająca do refleksji i zastanowienia.
    wawalove.pl/Mamy-oswiadczenie-policji-w-sprawie-smierci-19-letniego-Rafala-a17883
    Chłopak udusił się torebką z marihuaną. W świetle naszego prawa był przestępcą i żeby uniknąć kary połknął dowód przestępstwa. Wszystko ze strony policji było w porządku, ścigali przestępcę, ten się udusił, próbowali go ratować, umarł. Pytanie, dlaczego doszło do tego nieszczęścia? Ano dlatego, że mamy bezsensownie restrykcyjne prawo. Czyn o niewielkiej szkodliwości społecznej ( w odczuciu chłopaka), stał się groźnym przestępstwem w momencie zetknięcia z systemem państwa. Nie miało znaczenia jaki był stopień winy i okoliczności owego kryminalnego czynu (posiadanie torebki z zakazanym zielskiem), bo machina ruszyła i nie było przeproś! Strach przed konsekwencjami zabił. Coś chyba nie tak z naszym prawem jest?
    Kolejny raz nadmienię, że nie jestem za legalizacją i używaniem bez ograniczeń.

  • missjonash

    Pkanalio - Rafał to raczej reklama szkoły niż faktyczny komentator. Choć może się mylę.

    Rafale - witaj na blogu. Dla mnie substancje psychoaktywne są czymś złym w odniesieniu do nieletnich zawsze. Kropka.

    Kocico - dziękuję Ci. Uważam, że Twój komentarz nadaje się na osobną notkę.

    Kneziu - bez przesady. Umierać z powodu wyroku w zawieszeniu i dozoru kuratora to trochę dziwny pomysł. No chyba, że Rafał działał w warunkach wielokrotnej recydywy. No to co innego... Miał się czego bać. Teraz pytanie: po co to robił skoro wiedział, że posiadania trawy jest przestępstwem? Przykro mi, że Rafałowi stała się krzywda, ale mam wrażenie, że wybrał określone działanie. Podobnie mógł się udusić torebką z kokainą. Wtedy nikt by nie mówił, że to dziwne, że tak strasznie się bał policji. Takie mamy prawo nie wolno zabijać, kraść i posiadać trawy. A co jeśli ja stwierdzę, że określonych przypadkach mogę sobie kogoś zabić... Bo prawo jest po to żeby je łamać...

  • Gość: [Kneź] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Miss, dziwne wnioski na podstawie mojego komentarza. A wiemy coś bliższego? Za to wiemy, że to kokaina nie była. Stąd i mój komentarz. Nie doczytuj się niczego w moich wypowiedziach, czego tam nie ma. No, chyba że coś napisałem niezrozumiale, co mi się nie raz już zdarzało. :D

  • Gość: [kocica] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Miss,myślę o tym,ale późnym wieczorem zajrzałam tu i tak jako refleksję umieściłam ten komentarz.Pozdrawiam,MK

  • missjonash

    Wiem Kneziu, że Ty nie wspomniałeś o kokainie. Ja to zrobiłam. W Polskim prawie chwilowo te substancje są zrównane. Każdy konsument wie z czym może się liczyć w razie złapania. To co? Liberalizujemy trawę. Ok. A jak następnym razem udusi się konsument amfetaminy to liberalizujemy amfetaminę żeby nie stresować obywateli? A potem heroinę? zawsze może się zdarzyć podobny przypadek z próbą ukrycia narkotyków. O to mi chodzi.

  • pkanalia

    @Missy...
    niestety największymi wrogami liberalizacji MJ są inni zwolennicy, którzy używają metod i argumentów w stylu swoich przeciwników... a przecież jest tyle rzeczowych argumentów, które można rzetelnie sformułować i spokojnie przedstawić... gdy czasem jestem świadkiem niektórych dyskusji, to bez względu na własne poglądy aż mi się chce obie dyskutujące strony wytargać za uszy i rozgonić po równo, bo jedni i drudzy potrafią pleść tej samej klasy bzdury...
    analogia do sporu na temat prawa aborcyjnego, gdzie emocje kompletnie już dominują, nasuwa się sama...
    /nie załapałem, o co chodzi z tą "reklamą szkoły", ale to chyba mało istotne?/...

  • missjonash

    Pkanalio - tak Ci szczerze powiem, że widzę różnicę między marihuaną a alkoholem w przypadku osób dorosłych. Tylko, że ja prawie wyłącznie mam na myśli osoby nieletnie. Więc tej różnicy wtedy nie akcentuję bo jej nie widzę. Dla piętnastolatka wszystko jest szkodliwe.
    A z reklamę to chodziło mi o to, że od dawna mam komentarze, które niewiele wnoszą lub są bardzo szablonowe. A pod linkiem autora ukryta jest reklama jakiegoś produktu. W tym wypadku szkoły. I podchodzę coraz bardziej nieufnie do tych
    komentarzy. Bo to są chyba reklamy na zamówienie.

    Kocico - bardzo Ci dziękuję i jeśli tylko zechcesz napisać jakiś tekst to go opublikuję tu z radością.

  • Gość: [Kneź] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Tak nawiasem mówiąc i nawiązując do wypowiedzi Miss na mój temat u Piotra i Leszka, to ja bardzo zachęcam do pisania razem, w opcji multiblog i do łączenia się różnych autorów na takich blogach, bo co innego polemika w ramach jednego bloga, nawet w osobnych notkach, a co innego rozwalanie dyskusji i tuptanie ze strzępami tematu, każdy do siebie. Jednocześnie nowi, debiutujący autorzy otrzymują już gotowe gremium czytelników i komentatorów. I spokojnie, nie ma problemu z tym, że komuś napędzimy popularności, bo taki debiutant, nawet gdy czasami całkiem dobry jako autor, ma niewielkie szanse zaistnieć w blogosferze, bo żeby zaistnieć, to naprawdę trzeba się napracować. A razem jednak jest łatwiej i sensowniej. Jak dotąd mało takich blogów w sieci a szkoda. I żeby nie było, że mam w tym jakiś interes - nie mam żadnego poza tym, że nie mam czasu poszukiwać sensownych ludzi, wśród milionów bezsensownych. :)
    Pozdrawiam potencjalnych nowych autorów na starych blogach. :)

  • pkanalia

    @Missy...
    świetnie wiesz, że w temacie dzieciaków mamy od początku to samo zdanie i każde użycie /czegokolwiek/ w takim przypadku to już nadużycie...
    natomiast pojawia się pytanie, jaki może być wpływ stopień restrykcji lub liberalizacji prawa "marihuanowego" na dostępność MJ dla dzieciaków?... obawiam się, że niewielki, raczej żaden, co najwyżej taki, jaki obserwujemy, że im większe restrykcje, tym coraz niebezpieczniejsze wynalazki dostają się do ich rąk...
    jedyne rozwiązanie prawne, które widzę, to drakońskie kary za udzielanie tym dzieciakom czegokolwiek /legalnego i nielegalnego/... więcej samy prawem się nie zwojuje...
    ...
    w Holandii nie istnieje zjawisko polegające na tym, że pod coffee shopem lub sklepem alkoholem stoją dzieciaki i nagabują wchodzących... primo, to nikt im nic nie kupi, secundo to ochroniarz w sekundę je przegoni...
    jak to wygląda w Polsce?... sama wiesz dobrze... ja co jakiś czas miewam zaczepkę pod sklepem spożywczym /chyba wyglądam na "swojego chłopa" w ich pojęciu/...
    wynika z tego, że nie jest to kwestia prawa, lecz pewnej kultury, którą Holendrzy przez lata wypracowali, której prawem nie da się wykształcić...

  • missjonash

    Pkanalio - otóż interwencje policji i sprawa w sądzie rodzinnym ma znaczący udział w przerwaniu ćpania. Gdyby nie to większość nastolatków radośnie paliłoby dalej a problemy narastałyby lawinowo. Spotykam się z tym na co dzień.

    Kneziu - ten temat był już poruszany właśnie u Piotra i Leszka. Ty wolisz multiblogi a inni cieszą się przeszukiwaniem autorskich projektów. Wszystkim się nie dogodzi.

  • pkanalia

    @Missy...
    no, i podsunęłaś mi pewien pomysł... o zakazie udzielania dzieciakom i drakońskich karach za udzielanie wspominałem... teraz dorzućmy zakaz posiadania substancji psychoaktywnych przez osoby niepełnoletnie /ale wszystkich substancji, także tych "legalnych", czyli zero umarzania śledztwa "bo to tylko dwa piwka"/ plus odpowiedzialność karna rodziców... oczywiście zależnie od samego wieku dzieciaka, bo tu też są różne regulacje w kwestii odpowiedzialności...
    to ma ręce i nogi...
    nie bez kozery piszę o tym "piwku"... swojego czasu w sklepie niedaleko mnie doszło do sprzedaży butelki wina nieletniemu... czy to była zamierzona prowokacja, czy przypadek, tego nie wiem, ale następny w kolejce był inspektor PiH /chyba/, zatrzymał chłopaka i wezwał policję...
    jaki finał sprawy?...
    sklep dostał zakaz handlu alkoholem przez /chyba/ miesiąc, a potem przez jakiś czas musiał oddzielnie kasować alkohol i inne artykuły /co akurat było dolegliwe tylko dla klientów/...
    samą ekspedientkę zwolniono, zaś prokurator po złożeniu doniesienia przez inspektora śledztwo umorzył od ręki ze względu na "małą szkodliwość"...
    gdyby ta sama sklepowa została przyłapana, że w jakiejś sytuacji dała /sprzedała/ dzieciakowi choćby odrobinę zioła, to poszłaby siedzieć, jak amen w pacierzu...
    i właśnie ta dysproporcja w traktowaniu obu przestępstw wydaje mi się bardzo nie w porządku...

  • Gość: [Kneź] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Miss, ależ oczywiście! Każdy może sobie pisać na własnym, autorskim i absolutnie niezależnym blogu! Nie widzę problemu, a jedynie zwracam uwagę na inne możliwości. :D :D :D

  • missjonash

    Pkanalio - Twój pomysł mi się podoba. A sytuacja haniebna.

    Kneziu - przeczekałam i teraz już mogę komentować. Masz rację czasem fajnie jest pisać u siebie a czasem w stadzie :D

  • nocri

    Rozmawiając o legalności MJ w Holandii często pomija się dość istotny szczegół. Karność . Społeczeństwa zachodnie (Niemcy, Holendrzy, Belgowie) to społeczeństwa karne czyli takie dla których przepis ma znaczenie. Społeczeństwa takie jak nasze karności są pozbawione i często przepis jest tylko niepotrzebnym paragrafem co najwyżej utrudniającym im życie. Jak w przysłowiu - dasz palec weźmie rękę. Dla Polaka ograniczenie 50km/h jest tylko martwym przepisem nieistotną z jego punktu widzenia przeszkodą w spokojnym podróżowaniu. Złapany na gorącym uczynku kierowca nawet nie ma świadomości, że popełnił wykroczenie i złamał przepis, który ma mu uratować życie. Tu jest prosta droga, a on jest świetny kierowca, a policja się czepia.

    Dlatego uważam, że jakiekolwiek poluzowanie w temacie marihuany spowoduje lawinę, nad która prawdopodobnie nie zapanujemy. Ulice już oficjalnie bez partyzantki wypełnią się dilerami z ilością na "własne potrzeby". ...a z czasem społeczeństwo przestanie reagować podobnie jak nie reaguje na sprzedaż alkoholu nieletnim. Marihuana się po prostu oswoi. Na dziś strach przed konsekwencjami trzyma wielu z dala od tego narkotyku.

    "zaś "czeski mit" o legalności chyba wziął się z przyczyn natury psychologicznej... tam gdzie śruba jest dociśnięta do końca, każde jej poluzowanie nazywane jest "wolnością"..."

    Ruchy typu Wolne Konopie od zawsze bazowały na emocjach palaczy. Lansują wolność myląc (często świadomie) ją z anarchią. Czeski mit jest im potrzebny tak jak mit raporty WHO i inne mity. Zielone mity.

  • Gość: [Kneź] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    To ja jestem anarchistą i kurcze, dobrze mi z tym! :D :D :D

  • smiech607

    Fajny blog :)

Dodaj komentarz

© Okiem obserwatora
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci