Menu

Okiem obserwatora

Blog o problematyce społecznej i o Cieszynie. Z przerywnikami fotograficznymi przyrodniczymi i krajobrazowymi.

Dziwny skutek programu profilaktycznego

missjonash

Ostatnio, któryś raz z kolei wysłuchuję historii mojego młodego pacjenta o tym jak to było kiedy zaczynał palić marihuanę. I wiecie co mnie zaskoczyło? Kilka osób powiedziało, że skusiło się na marihuanę po uczestnictwie w programie profilaktycznym przeciw narkotykom. Kilku nastolatków uznało, że warto spróbować, bo z wszystkich wymienionych środków tylko marihuana wydaje się być atrakcyjna i bezpieczna. I mówię tu o osobach, które paliły same są bowiem poza grupą rówieśniczą. 

Inne środki wydają się najczęściej młodzieży niebezpieczne. I dotyczy to zarówno tych, spoza grup rówieśniczych, jak i tych, którzy zaczynali palić na imprezach, w kręgu rówieśników. Informacje o niebezpieczeństwach związanych z używaniem dopalaczy, popularnych leków zawierających dextrometorfan oraz pseudoefedrynę, heroiny i innych narkotyków wydają się młodzież przekonywać (w większości, bo oczywiście nie wszystkich). Jednak nie działa to w przypadku marihuany. Zastanawiam się dlaczego? Czy programy profilaktyczne prowadzone na moim terenie niedostatecznie pokazują zagrożenia? Może, choć nie wydaje mi się, bo prowadzą je prawdziwi fachowcy. Chyba to raczej powszechność używania oraz dzielenie się tylko pozytywnymi doświadczeniami zachęca kolejnych młodych ludzi do sięgnięcia.

Z drugiej strony to właśnie po tych zajęciach profilaktycznych niektórzy sięgają po trawę z ciekawości. Może te zagrożenia, o których mówią prowadzący młodym ludziom nie wydają się straszne lub / i prawdopodobne. No i nie bez wpływu jest reklama marihuany prowadzona przez polityków, działaczy organizacji typu "Uwolnić konopie", raperów oraz twórców stron (ot choćby na Facebook'u) typu: marihuana.com czy zajarani.pl. Młodzież wierzy im a nie policjantowi czy terapeucie, który prowadzi zajęcia. Moi młodzi pacjenci najczęściej w ogóle nie potrafią wymienić ani jednego zagrożenia. Albo ich nie zapamiętują, albo dają się przekonać rzecznikom maryśki, że to wszystko bzdury...

Komentarze (23)

Dodaj komentarz
  • baluwolanda.blog.onet.pl

    Nie jestem socjologiem, ale coś niecoś wiem o błędach obserwacji. Dość powszechny błąd, to pominięcie istotnego czynnika. Typowym przykładem była teoria samorództwa, która wzięła się z tego, że ludzie zauważyli, iż z mięsa wyłażą robaki. Ludzie pominęli wpływ organizmów, składających tam jaja. To samo jest najprawdopodobniej z Twoją obserwacją. Jeżeli miałbym zgadywać, to poszedłbym w kierunku wzmożonej aktywności rówieśników, którzy zażywają marihuanę, na skutek programu profilaktycznego. Znaczy się: Jakiś obcy gość- terapeuta się mądrzy, a tutaj kolega z autorytetem mówi "co on pieprzy, to bzdury, sam popatrz".
    Natomiast za podstawowy błąd programów profilaktycznych uważam brak dementowania bzdur rozpowszechnianych przez propagandzistów marihuanistycznych. Typowe bzdury, to:
    -lepsza maryśka, niż alkohol - do znudzenia powtarzany kretynizm, bo w rzeczywistości lepsza jest wolność od jednego i drugiego- zarówno zażycie marychy sprzyja zażyciu alkoholu, jak i odwrotnie, a trzeźwość ogranicza atrakcyjność środków odurzających
    -maryśka nie uzależnia (uzależnia i to mocno)
    -maryśka jest lepsza niż papierosy (kto ci każe palić papierosy, marihuaniści zazwyczaj palą marihuanę tasowaną z tytoniem, poza tym skład chemiczny dymu z marihuany jest prawie identyczny z dymem tytoniowym i dymem jakiejkolwiek rośliny- różnica jest w stosunkowo najmniej szkodliwym, choć uzależniającym i zmieniającym świadomość składniku czynnym
    - terapeuci kłamią, bo mówią, że od maryśki ZAWSZE przechodzi się do narkotyków mocniejszych- nie terapeuci nie kłamią, bo żaden z nich nie mówi "ZAWSZE", mówią jedynie, że KAŻDY pacjent ośrodków terapeutycznych, nim przeszedł do narkotyków mocniejszych, palił marihuanę. To propagandziści marihuanistyczni łżą, wmawiając bzdury o rzekomych kłamstwach terapeutów.
    Warto pamiętać, że z marihuaną jest jak z wojną: nigdy nie wiadomo, czy na niej zginiemy albo czy odniesiemy obrażenia, choć zawsze dotknie naszej psychiki.

  • pkanalia

    to, że wśród całej gamy różnych substancji marihuana jest jedną z najbezpieczniejszych jest akurat faktem naukowym... problem jednak w tym, że dotyczy to dorosłych, a nie dzieciaków, dla których wszystko jest niebezpieczne... nawet energy drinki /tzw. "matołki" lub "turboptysie"/, które moim zdaniem małolatom nie powinny być sprzedawane...
    nie ma czegoś takiego, jak "reklama" marihuany, jest tylko luźny ruch optujący za liberalniejszymi przepisami jej dotyczącymi /w różnym stopniu, od depenalizacji po legalizację/... to tak gwoli ścisłości sformułowań... natomiast rzeczywiście wśród wielu wypowiedzi zwolenników owej liberalizacji brakuje jasnego komunikatu np. typu "maryśka tak, ale NIE dla dzieciaków"... jak wiesz, również jestem za liberalizacją, potrafię swoje stanowisko rzeczowo uzasadnić, niemniej jednak w miarę możności staram się ten ostatni aspekt podkreślać w różnych dyskusjach i wypowiedziach... na przykład teraz...
    liberalizacja prawa "marihuanowego" powinna się także wiązać z pewnymi zmianami natury kulturowej... na przykład w Holandii mowy nie ma o tym, by dzieciak dostał jointa i ten zakaz jest tak oczywisty, że szczeniakowi do głowy nawet nie przyjdzie, by próbować zrobić zakupy w coffeeshopie...
    /to rzecz jasna nie oznacza, że dzieciaki tam wcale nie popalają, ale rozmiar ewentualnego problemu jest znacznie mniejszy/...
    pozdrawiać jzns :D...

  • baluwolanda.blog.onet.pl

    Propaganda (od łac. propagare rozszerzać, rozciągać, krzewić) celowe działanie zmierzające do ukształtowania określonych poglądów i zachowań zbiorowości lub jednostki, polegające na manipulacji intelektualnej i emocjonalnej (czasem z użyciem jednostronnych, etycznie niewłaściwych lub nawet całkowicie fałszywych argumentów).
    @Pkanalio,
    Oczywiście, że istnieje coś takiego, jak propaganda marihuanistyczna- oczywiście w zależności od poglądów, domaga się różnych spraw, zawsze jednak chwyta się manipulacji. To co wymieniłem w komentarzu powyżej, funkcjonuje nagminnie. Takie wypowiedzi marihuanistów spotkasz i w rozmowach prywatnych i na stronach promujących palenie marihuany.

  • viridianathewitch

    Zgadzam się z Wolandem. W sumie, we wszystkim. Może należałoby ten program profilaktyki wzbogacić o symulację dokonania wyboru: "Wolisz nie mieć ręki czy nogi? Która opcja jest wg ciebie bezpieczniejsza?", "Wolałbyś leczyć się z raka krwi czy raka kości?". Wiem, przejaskrawione, ale może to uświadomiłoby ludziom, że wybór między narkotykami, między narkotykami i alkoholem czy papierosami, to nie jest wybór między zdrowiem a chorobą, tylko między dwiema chorobami. Które, dodajmy, pozostawiają ślad na całe życie - jeśli nie w organizmie, to w psychice czy relacjach rodzinnych na pewno, bo uzależnionym jest się całe życie.
    Pozdrawiam ciepło - palaczka z ponad 20-letnim stażem.

  • pkanalia

    @Woland...
    a ja sobie myślę, że myk polega na nieporozumieniach wynikających ze zbyt skrótowych sformułowań... choćby to cytowane: "maryśka lepsza niż alkohol"... oczywistym jest, że najzdrowiej byłoby nic nie używać... nie o tym jest jednak dyskusja... rozmowa jest na temat porównania jednego z drugim... i w tym momencie cytowane zdanie jest prawdziwe, bo w większości rankingów szkodliwości alkohol jest w czołówce, zaś marycha wlecze się w ogonie... ale takie skrótowe sformułowanie przekłamuje jednak nieco sytuację, bo jeśli np. jako kryterium przyjmiemy możliwość wystąpienia psychozy, to zielsko rzeczywiście mocno przebija alkohol /pod warunkiem intensywnego nadużywania, rzecz jasna/...
    co do sformułowania "każdy pacjent zanim przeszedł do używania narkotyków palił marihuanę" to nigdy się z takim nie spotkałem /pomijając fakt, że jest to nieprawda/... zawsze jest gadka, że od marychy się zaczyna, czasem pada coś na temat "nieuchronności" przejścia do używania narkotyków... co akurat jest również nieprawdą... owszem, są pacjenci, którzy zanim zaczęli ćpać najpierw zapoznali się z zielskiem... natomiast prawdą jest, że większość zaczynała od ćpania alkoholu, co jest zwykle skrzętnie zbywane milczeniem, zaś palenie maryśki przewinęło się epizodycznie...
    o tym, jak się w statystykach "fabrykuje" uzależnionych już kiedyś wspominałem, ale nie chodzi mi w tej chwili o wywołanie bzdurnej przepychanki... rzecz polega na tym, że każdej rozmowie na ten temat powinna towarzyszyć jasność, O CZYM JEST ROZMOWA?... czy rozmawiamy o urokach życia bez używek?... czy rozmawiamy o konieczności zliberalizowania przepisów dotyczących marychy? /bo nie ma innej opcji by powstrzymać, a co najmniej zredukować zjawisko narkomanii/... czy rozmawiamy o czymś jeszcze innym?... bez tego nie ma mowy o dyskusji, bo robi się kakofonia...
    co do "promocji" to na biegu mogę znaleźć mnóstwo stron "promujących" alkohol... no, ale przecież "alkohol to coś innego", albo "alkohol odurza, ale to nie narkotyk" /tego szczytu idiotyzmu nie zapomnę chyba do końca życia/, zaś strony o alkoholu "tylko informują"...

  • Gość *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    @Pkanalia,
    A ja sobie myślę, że jeżeli już chcesz mówić o wszystkim, to mów o wszystkim do końca. Przede wszystkim, żaden naukowiec nie prowadzi badań p.t. "co jest groźniejsze", bo to nie ma sensu naukowego. Co to znaczy "groźniejsze"? Co jest groźniejsze, kiła, czy zapalenie płuc? Wiesz co się robi, jak się znajdzie groźny wirus wśród zwierząt, powiedzmy że w Pcimiu? Wybije się wszystkie ulegające mu zwierzęta z Pcimia. Ale, jeżeli ten sam wirus odkryjemy we wszystkich miastach Polski, to nie wybijemy żadnego stada, bo zdechniemy z głodu.
    A sprawa jest w notce Missjonash bardzo prosta:
    KOMENTUJEMY DZIWNY SKUTEK DYSKUSJI O PREWENCJI.
    Nie ma tam słowa o konieczności liberalizacji, która to konieczność jest zresztą wymysłem narkusiów i halucunów.

  • baluwolanda.blog.onet.pl

    Powyższy komentarz jest mój- system mnie wylogował.

  • missjonash

    Jak Wy sobie ładnie rozmawiacie. Nawet nie muszę się wtrącać :))

    Wolandzie - nie przyszło mi do głowy, ze outsider też może wzorować się na kolegach, mimo iż go nie przyjęli do grupy. Myślę, ze coś w tym jest. Bo mnie głownie zaskoczyło to, ze tacy samotnicy zareagowali nieoczekiwanie na program profilaktyczny...

    Pkanalio - tyle już słyszałam wypowiedzi o maryśce, które brzmiały jak typowa reklama. O np. od pana Kabacińskiego w swoim czasie. Przecież politycy i raperzy doskonale wiedzą, że ich przekaz trafia do nastolatków. Powiedz mi tak szczerze ile osób spotkałeś, które zaczęły jarać po 18 roku życia? Ja - dwie... Reszta moich ślicznych misiaczków zaczęła palić między 11 (sic!) a 16 rokiem życia.

    Viridiano - jak dobrze, że jesteś. Może rzucisz palenie? Ja rzuciła paląc prawie trzy paczki dziennie i nie palę już prawie 11 lat.

    Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie.

  • Gość: [Kira] *.adsl.inetia.pl

    Missjonash, popkultura wspiera palenie marychy. Widziałaś film "Ted"? :)

  • spo-kojny

    pkanalio
    Alkohol jest obecny w życiu ludzi od tysiacleci. Jest łatwy w produkcji. Co widać gdy państwo przecholowuje z czerpaniem zysków z monopolu (akcyzy). Do tego dochodzi
    obecność alkoholu w tradycji narodu. Walka o delegalizacje alkoholu przez zwolenników
    marychy to mit. Oni jakby zdelegalizować alkohol byliby pierwsi walczacy o przywrócenie jego legalizacji.
    To wytłumacz mi jako światły człowiek po co wprowadzać legalizacje narkotyków . Chyba nie po to żeby kolejne pokolenia nas przeklinały tak jak niektórzy teraz przeklinaja że nasi przodkowie wprowadzili do tradycji i kultury alkohol.

  • leszekkowalikowski

    Nie miałem takich problemów w młodym wieku. A było to pól wieku temu. Inne czasy, inny klimat.
    Jednak z chwilą pojawienia się moich dzieci, musiałem sobie jakoś radzić.
    Wydaje mi się, że źle skonstruowane i realizowane programy profilaktyczne nadają zjawisku, któremu mają przeciwdziałać rangę "owocu zakazanego". A nie ma nic bardziej zachęcającego dla młodych ludzi - jak łamanie tabu czy sięganie po "zakazany owoc".
    Tyle "mądrego" z mojej strony. Jak zbudować i zrealizować program, który by nie kusił? Tego nie wiem.

  • Gość: [Kneź] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Zacznijmy od tego że każde palenie i wdychanie spalin jest szkodliwe dla zdrowia i to bardzo! Przypuszczam, że pomijając substancje wpływające na organizm mniej lub bardziej uzależniająco czy psychoaktywnie, różne palone używki są podobnie szkodliwe, a wręcz trujące. Wpływają na wydolność organizmu, wydajność płuc, są kancerogenne i powodują niedotlenienie mózgu, nie mówiąc o takich drobiazgach jak zwiększona podatność na choroby i np. rozedma płuc. Sens więc palenia czegokolwiek jest żaden, żeby nie powiedzieć, bez sensu - w przypadku tytoniu to nawet żadnych miłych wrażeń, poza brakiem gwałtownego łaknienia nikotyny, gdy taki uzależniony wreszcie zapali.
    Skąd więc owe zaskakujące efekty pogadanek profilaktycznych? Otóż prelegent jest zmuszony mówić prawdę, a ta jest taka, że łatwiej uzależnia nikotyna, konopie są bardzo mało uzależniające i na ogół nie powodują znacznych skutków psychicznych, na pewno nie są tak groźne jak inne zakazane używki i na pewno nie powodują takiego spustoszenia jak alkohol. Koledzy mówią że to fajne, a prelegent poświadcza, że mniej groźne niż wszystkie inne "ciężkie narkotyki" i może by to i była prawda, gdyby nie absolutny brak gwarancji, że to co zdobędą to czysta marihuana. Tak naprawdę to nikt nie wie co dostanie razem z porcją ziela do palenia. Gdzieś ucieka wstępna argumentacja o szkodliwości wdychania jakiegokolwiek dymu i braku gwarancji jakości.
    Do tego już notorycznie mówi się nie o tym co jest bardziej szkodliwe, tylko o tym co jest "lepsze" - uwaga - do języka weszło błędne określenie samego zjawiska! To niechcący bardzo ładnie zaprezentował Woland w pierwszym komentarzu - mówimy nie co jest gorsze lub mniej szkodliwe, ale co jest lepsze - symptomatyczne, prawda?

  • missjonash

    Kiro - nie widziałam, ale taki teledysk grupy Video do piosenki "Środa, czwartek" już tak :((

    Spokojny - ten komentarz to strzał w dziesiątkę :))

    Leszku - coś w tym jest :))

    Kneziu - trochę mnie podłamałeś. Marihuana uzależnia psychicznie i dość często powoduje nieciekawe skutki psychiczne. Skoro już nie wierzysz mnie to może zaufasz ekspertom Krajowego Biura ds. Narkomanii. No i argument, że jedynym zagrożeniem jest brak czystości trawy powoduje, że moje misiaczki mające własne krzaczki są pewne całkowitego bezpieczeństwa... A nie mogą być...

  • Gość: [Kneź] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Spokojnie, ja tylko mówię co słyszałem na prelekcjach w szkołach. Zawsze prelegenci z pewnym trudem ale jednak przyznawali, że zdania są podzielone i że są gorsze rzeczy niż marihuana. Raczej bardziej kładli nacisk na to, że jest to wstęp do prawdziwych problemów niż faktyczny problem. Jednocześnie zaznaczali że w ośrodkach są marihuaniści, więc jednak uzależnia.
    Podałem przyczyny na uboczny efekt profilaktyki wg. mnie.
    Nie wiem jak uzależnia marihuana, nie wiem jak się rzuca ten nałóg i nie mamy w rodzinie takiego problemu, za co dziękuje Opatrzności za każdym razem, gdy czytam o tych problemach.
    Rzucałem kiedyś palenie i coś o tym wiem - zapaliłbym sobie po tych ośmiu czy dziewięciu latach, ale rozsądek mówi że lepiej nie - gdzieś napisałem że nie masz racji?

  • Gość: [Kneź] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Jeszcze odnośnie sensu użycia alkoholu, a raczej procesu fermentacji alkoholowej, przez naszych przodków. On służył do konserwacji i przetwarzania żywności. Przypuszczalnie bez np. piwa nie byłoby wielkich cywilizacji na Bliskim Wschodzie. Wino i ocet również były używane i cenione - czysty alkohol to sprawa dużo późniejsza.

  • missjonash

    No napisałeś, że prelegent jest zmuszony mówić prawdę, a tą prawdą jest to, że mało uzależnia.
    A co samych programów to pewnie masz rację - tak to działa.

  • Gość: [Antydogmatyk] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @Woland
    Pozwolisz, że skomentuję niektóre wątki Twoich wpisów:
    "Natomiast za podstawowy błąd programów profilaktycznych uważam brak dementowania bzdur rozpowszechnianych przez propagandzistów marihuanistycznych."
    Dementują takie bzdury. Niestety, półamatorskie strony dotyczące marihuany przy okazji dokładają swoje bzdury, w stylu "wszyscy narkomani zaczynają od marihuany", co bynajmniej nie buduje do nich zaufania. Problem polega na tym, że ci "propagandziści", czyli zachęcający do palenia, są najczęściej osobami z najbliższego otoczenia eksperymentatorów, ludźmi do których ci ostatni mają największe zaufanie.

    "różnica jest w stosunkowo najmniej szkodliwym, choć uzależniającym i zmieniającym świadomość składniku czynnym "
    Nie, różnica polega również na ilości dymu pompowanego do płuc.

    "ZAWSZE", mówią jedynie, że KAŻDY pacjent ośrodków terapeutycznych, nim przeszedł do narkotyków mocniejszych, palił marihuanę"
    Żaden z kilku znanych mi terapeutów nigdy nie powiedział czegoś takiego. Tego typu opinia byłaby mocno rozbieżna z ich własnym doświadczeniem zawodowym - spotykali wielu narkomanów, którzy nigdy w życiu nie spróbowali marihuany.

    @vidrianathewitch
    Miło, że uczciwie piszesz o wyborze między chorobami (o ile takie choroby zaistnieją). Błąd polega na rozgraniczaniu nikotyny i pozostałych narkotyków.

  • viridianathewitch

    @Miss - jestem, choć nie mam RAM-u by spłodzić coś u siebie, ale staram się istnieć choć u Was. Palenie usiłuję rzucać systematycznie, ostatnio nawet się mocno pochorowałam od Desmoxanu i musiałam odstawić. Ale cięgle próbuję i kiedyś się uwolnię.
    @Antydogmatyk - sęk w tym, że ja wcale nie rozgraniczam. Moje palenie jest dla mnie chorobą i również nie pozostaje bez wpływu na moich bliskich. Ostatnio przyłapałam Nieletnią na popalaniu - ciężko egzekwować od dziecka coś, czego się samemu nie robi. A ja po prostu wiem, jakie to paskudztwo. I walczę, jak potrafię - ze sobą również.
    Pozdrawiam ciepło.

  • pkanalia

    @Woland...
    nie gadaliśmy już o poście Missy, to Ty otworzyłeś kilka wątków na raz, zaś Ja jedynie skomentowałem bezsens skrótowych sformułowań...
    rankingi szkodliwości istnieją... różne są kryteria tej szkodliwości, ale sumarycznie, wypadkowo, niezależnie jakie wagi przyłożymy, to alkohol łapie się do niechlubnej czołówki, zaś maryśka wlecze się w ogonie...
    nie wiem, kto to są "narkusie" i "halucuny"... proszę na przyszłość mów do mnie po ludzku, to ułatwia komunikację... rzecz jasna mogę /choć nie muszę/ się domyślać, co te terminy znaczą, ale może się źle domyślam?... zaś jeśli chodzi o ścisłość, to nie wiem, czy wiesz, ale /np./ połowa aktywistów Wolnych Konopi nie używa marychy WCALE... to są po prostu logicznie myślący ludzie... ewentualnymi teoriami spiskowymi na ten temat tylko mnie rozśmieszysz...

    @Missy...
    szczerze mówiąc, to pojęcia nie mam, kto z moich znajomych używających zielska spróbował po raz pierwszy poniżej lat 18... znałem ludzi, którzy przegięli i mają ze sobą problem, spotkałem nawet jedną osobę spełniającą trzy filary uzależnienia /kiedyś o tym gadaliśmy/... ale większość to są normalni ludzie, którzy zajarają jointa od czasu do czasu... mnie się wydaje, że większość ludzi spróbowało "czegoś" będąc poniżej granicy "18" /czysto umownej zresztą/... ale od tego jesteś Ty, by ten temat kontrolować /zawodowo/, od tego jestem Ja, by to kontrolować niezawodowo /np. skakańcom, którzy mnie proszą pod sklepem monopolowym, by im kupić narkotyk, mówię "nie", takie mam zasady/...

    @Spokojny...
    sorry za sformułowanie, ale pieprzysz... co to za argument, że alkohol jest obecny, etc... wszystkie narkotyki i używki są obecne... trzeba przyznać, że alkohol jest narkotykiem dość szczególnym, bo jako substancja chemiczna ma mnóstwo innych zastosowań, do tego jeszcze dość trudno się nim zabić za jednym podejściem... tylko co z tego ma wynikać?... na razie wynika 6 mln Polaków mających z nim problem, w tym 2 mln uzależnionych... to są tylko oficjalne zarejestrowane przypadki... może na tym chwilowo zakończę wypowiedź...

    @Kira...
    wiesz, że Cię strasznie lubię /aż się tego faktu czasem boję :D/, wiem też /a raczej wierzę/, że jesteś totalna abstynentka i patrzysz na cały temat inaczej... po tym wstępie, chciałbym Ci uzmysłowić, że w 3/4 filmów ludzie walą alkohol... promocja, czy obraz rzeczywistości?... a jak ktoś zapali jointa na ekranie, to się robi wielkie joł... ciekawe, prawda?... pozdrawiać jzns :* :D...

  • spo-kojny

    Pkanalia
    Zadam Ci jedno pytanie czy zmieniłbyś zdanie na temat marychy jakby alkohol był zakazany? Jeżeli nie to przestań argumentować słuszność używania marihuany jej wyższością nad alkoholem. Spróbuj znaleść inne zalety legalnośći marihuany niż mniejszą szkodliwość od picia piwa.
    A jezeli nie rozumiesz to moze powiem tak . Nie chcę doczekać czasów kiedy na weselu tekst A teraz idziemy na jednego będzie oznaczał jointa. Bo do kieliszka to mozna sobie wlać dla niepoznaki wodę a przy paleniu trochę trudniej .

  • missjonash

    Pkanalio - widzisz z powodu tej granicy wiekowej trudno nam się porozumieć. Bo ta cała kampania uwalniająca konopie nie trafia do dorosłych (w większości mają to gdzieś bo już wyrobili sobie zdanie na temat używek). Te wszystkie hasła raperów, polityków, aktorów itp przyswajają sobie dzieci. I to one potrafią powtórzyć bez zająknięcia wszystkie argumenty za. Ostatnio miałam rozmowę z takim młodzieniaszkiem, który na jakieś pytanie o marihuanę od razu mi zaczął "a alkohol to coś tam..."

  • missjonash

    Spokojny - zgadzam się z Tobą :D

  • pkanalia

    @Spokojny...
    nie lubię wciskania mi... mniejsza /sumaryczna/ szkodliwość maryśki od wódy /czy piwa/ jest faktem, ale nigdy nie używałem go jako argumentu za legalizacją... tak ze mną nie gadaj, bo skończy się rozmowa... co jakiś czas wypowiadam się szerzej na temat legalizacji /tu, na innych forach lub u siebie/... wygląda na to, że czas znowu napisać post edukacyjny... co prawda moją stałą publikę ten temat już nudzi, ale wciąż zaglądają nowi... zaopatrz się się w cierpliwość... pozdrawiam...

Dodaj komentarz

© Okiem obserwatora
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci