Menu

Okiem obserwatora

Blog o problematyce społecznej i o Cieszynie. Z przerywnikami fotograficznymi przyrodniczymi i krajobrazowymi.

Cena mili

missjonash

Sabaton The price of a mile (Cena mili)

Rzuć żołnierzy w miejsce bez odwrotu - wybiorą śmierć, nie ucieczkę ("Sztuka wojny" Sun Tzu)* tłumaczenie moje trochę toporne - tu można przeczytać oryginalny tekst

 

usłysz dźwięk karabinów maszynowych

usłysz ich echo w nocy

ogień moździerzy pada na scenę (tu pole bitwy - dopisek mój)

niszcząc niegdyś zielone pola

pat na lini frontu

gdzie żołnierze spoczywają w błocie

drogi i domy,wszytko jest przeszłością (odeszło)

w tej wygranej nie ma chwały

 

wiedz że wielu ludzi będzie cierpieć

wiedz że wielu zginie

w stawce jest pół miliona istnień (żyć)

na polach Passchendeale

I w nocy padną generalskie  rozkazy

i bitwa będzie trwać i trwać

jaki jest cel tego wszystkiego?

jaka jest cena mili?

 

tysiące stóp maszerują w rytm

to armia w marszu

daleko od domu

płaci (armia - dopisek mój) cenę w życiach młodych ludzi

tysiące stóp maszerują w rytm

to armia w rozpaczy

po kolana w błocie

zablokowani w okopie, bez drogi ucieczki

 

tysiące karabinów maszynowych

strzelają wciąż przez noc

moździerze rozświetlają i niszczą scenę (tu pole bitwy - dopisek mój)

zniknęły niegdyś zielone pola

nadal śmiertelny impas na lini frontu

gdzie żołnierze umierają w błocie

drogi i domy od dawna zniszczone

wciąż nie ma chwały w wygranej


wiedz że wielu ucierpi

wiedz że wielu ludzi zginie

zdobyto 6 mil ziemi

pół miliona ludzi odeszło

i gdy ludzie czołgają się generał wzywa

i zabijanie trwa i trwa

jest cel tego wszystkiego?

jaka jest cena mili?


tysiące stóp maszerują rytm

(...)

Młodzi ludzie giną

Oni płacą cenę

oh jak oni cierpią

więc powiedz, jaka jest cena mili?

 

nie ma ceny za milę


tysiące stóp maszerują w rytm

(...) x 4

 

A tu jest piosenka z brutalnymi scenami z filmu "Passchendaele" - ostrzegam osoby wrażliwe

 

Ten tekst i piosenka skłoniły mnie do reflaksji nad kondycją natury ludzkiej. Bitwa pod Passchendaele (obecnie Passendale) niedaleko Ypres jest koronnym przykładem bezsensu wojny. Chyba trudno zleźć bardziej porażający przykład... no właśnie czego? Przez 3 miesiące setki tysięcy ludzi topiło się i rozrywało na wzajem walcząc o skrawek błotnistego terenu. Linia wojenna została przesunięta dzięki temu o około 10 kilometrów, zginęło prawie 800 tysięcy ludzi (ponad pół miliona aliantów: Brytyjczyków, Kanadyjczyków, Francuzów i żołnierzy ze Związku Południowej Afryki) oraz ponad 250 tysięcy Niemców. W tej bitwie brał udział Adolf Hitler. Czy ktoś potrafi wyjaśnić mi cel i sens walk o kawałek bagna? Najgorsze, że to co alianci zdobyli krwia pół miliona ludzi 6 listopada 1917 roku, Niemcy odebrali w kwietniu 1918 roku. Walka o nic. Dlaczego?

Musimy się uczyć historii. Niekoniecznie na pamięć każdej daty. Ale sekwencji zdarzeń, przyczyn i skutków. I musimy jeszcze z tego wyciągać wnioski. A wyciągniągnięte wnioski przekładać na planowanie przyszłości. Bo tak się nie dzieje. Jaki był prawdziwy sens ataku na Irak? Nie mówię, że źle się stało, iż dopadli Saddama, ale ja chcę karty na stół: za co płaci się cenę krwią młodych chłopaków (a teraz nierzadko i dziewczyn)?

O filozofii, historii i wybaczaniu >

< Łatwo stać się potworem

Wszystkie prawa zastrzeżone

Komentarze (11)

Dodaj komentarz
  • cheronea

    Nie nauczymy się nigdy ile warta jest jedna mila, bo tak jest wygodniej. Nie nauczymy się tak, by PAMIĘTAĆ, bo życie ludzkie jest "na wagę" rozkazów dowódców i ich ambicji. Jeden z największych przekrętów USA to dabliju Bush. Pod oszukańczym i fałszywym pretekstem zniszczył dziesiątki tysięcy Irakijczyków i swoich. BRONI CHEMICZNEJ NIE BYŁO!!! Świat ma to gdzieś, grunt, że toczy się tam od lat bratobójcza wojna, a piękny kraj jest w ruinie. Jedna mila? Bohater filmu "Regulamin zabijania" odpowiada prokuratorowi na pytanie - ile czasu życia miał żołnierz w Wietnamie pod Ka Lou - prokurator mówi, ze dwa tygodnie, a bohater filmu mówi: "gówno pan wie, miał przed sobą 16 min. życia" i to jest cała prawda o cenie jednej mili. Znakomity tekst, szacunek :-)

  • tetryk56

    No właśnie: właściwym pytaniem jest "za co się płaci", a nie "jaka jest cena"... Brak odpowiedzi na to pierwsze czyni drugie zupełnie bezprzedmiotowym.

    Czytałem kiedyś książkę z czasów IIWŚ o dwóch siostrzanych statkach brytyjskich (kanonierkach? nie pamiętam... - jedna nazywała się "Compass Rose"). Podczas jednego ze wspólnych patrolów ta druga wyleciała na minie. Kiedy "Compass Rose" szykowała się do podjęcia pływających wokół przyjaciół - rozbitków, echosonda wskazała ślad pod wodą. Kapitan, zgodnie z zasadami regulaminu, wobec zagrożenia atakiem Uboota wyrzucił bomby głębinowe - był to niestety wyrok śmierci dla znajdujących się w wodzie... Dopiero po jakimś czasie naszła go refleksja, że echo mogło pochodzić od kadłuba tonącej "siostry"...

  • Gość: [Kira] 62.244.153.*

    W sumie można powiedzieć, że każda wojna jest bezsensowna (poza obronną). Z drugiej strony - czy dobre są reżimy oparte na tyranii?

    Obecnie nikt nie zmusza ludzi do wyjazdu na niebezpieczne misje.

  • Gość: [Malina _M] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    NIENAWIDZĘ WOJNY. nie lubię filmów wojennych. Od dziecka słuchałam opowieści jak wielkim złem jest wojna. Opowiadał Dziadziu, który dwie wojny świarowe przewalczył . Był saperem. Wiem i bez filmu, jakie są okropieństwa , co potrafi człowiek ...
    ----------
    wiesz co mówił mój Dziadziu - mówił, że najstraszniejszą bronią, jaką posługuje się człowiek w walce, jest biała broń, moment wbicia bagnetu w ciało wroga jest czymś co nie da się z niczym porównać. Pomyśl jakie to szczęście że nam oszczędzone zostały takie dylematy zabić czy być zabitym

  • realista777

    Liczebność wojsk nie jest nieskończona. Nie chodziło o skrawek terenu ale uzyskanie przewagi w najbardziej radykalny sposób.

  • missjonash

    Realisto - i co uzyskali przewagę? Na jak długo? Po pół roku nic nie zostało nawet z tego wątpliwego zwycięstwa...

    Malinko - nikt nigdy nie będzie pewny zy na zawsze ten dylemat nie będzie naszym udziałem. Mam wrażenie, że bym nie zabiła. Ale wiem co dzieje się z ludźmi w ogniu walki. Pamiętam historię dwóch niemieckich braci: subtelnego studenta filozofii i dzikiego antysemity (przezd wybuchem II WŚ). Pierwszy w czasioe wojny stał sie bestią, drugi zdezerterował, bo nie umiał zabijać...

    Kiro - w piewrszej części się z Tobą zgadzam w całej rozciągłości. W drugiej powiem tyle: "jeśłi nie pojedziesz nigdy już nie awansujesz"...

    Tetryku - tyle już napisano tomów o wypełnianiu idiotycznych lub szkodliwych procedur czy rozkazów. A ludzie dalej pociągają za dźwignię aż do końca tak jak w eksperymencie Milgrama na tema posłuszeństwa wobec autorytetu.

    Cheroneo - może jest szansa, że ludzkość się jednak czegoś nauczy, choć dotychczasowe doświadczenia nie napełniaja optymizmem

  • baluwolanda.blog.onet.pl

    A ja się zatrzymam na Twojej uwadze o potrzebie nauki historii, ale niekoniecznie dat na pamięć, lecz konsekwencji czynów. To stwierdzenie jest mi bardzo bliskie. Na ogół miałem szczęście do nauczycieli, ale w ogólniaku dostałem fatalną nauczycielkę historii- z perspektywy czasu oceniam, że po prostu miała kłopoty z logicznym myśleniem, więc wymagała tylko dat i zdarzeń przypisanych tym datom. Obrzydziła mi historię na te cztery lata, choć się nią interesowałem. A dzisiaj obserwuję w polityce całe tabuny ludzi, którzy byli w ten właśnie sposób uczeni i nie kumają nic, co wybiega poza dane zdarzenie. Smutne, ale prawdziwe.

  • missjonash

    Wolandzie - no to Cię rozumiem. Też nie udało mi się z historią w liceum. Wiem, który król i władca był gejem, ale cała moja wiedza historyczna pochodzi z późniejszej literatury Normana Davies'a, bo w szkole nie nauczyłam się niczego więcej. Pamiętam, że Fryderyk Wilhelm (tylko nie pamiętam który) zbierał fajki i uwielbiał wysokich dragonów :P Ściskam :)

  • tetryk56

    Miss, to nie tak! Kapitan Compass Rose miał świadomość, że gdyby to był Uboot, za chwilę w wodzie pływałyby resztki obu załóg... Zadziałał zgodnie z regulaminem, ale wcale nie bez refleksji - przykład jest dla mnie ilustracją, jak tragicznych wyborów trzeba czasem na szybko dokonywać. Z jednej strony pewna śmierć resztki załogi "siostry", z drugiej - obu załóg w całości, ale tylko prawdopodobna (choć prawdopodobieństwo ataku podwodnego tam i wtedy było niemałe!). Czy to się da porównywać w kategoriach ceny?

  • missjonash

    Tetryku - ceną jest w tym wypadku życie innych (tylko których inych wybrać) versus wyrzuty sumienia i zespół stresu pourazowego

  • Gość: [Kira] 62.244.153.*

    Missjonash, jeśli ktoś idzie do wojska na żołnierza zawodowego (a chyba tylko tacy jeżdżą na misje), to niech nie oczekuje, że awansuje się za byle co. Jeśli się z WŁASNEJ WOLI zostało żołnierzem, to trzeba wykonywać rozkazy. A jeśli się z dla AWANSU jedzie na misję, to wybacz, tego nie można porównywać z walką o zagrożony kraj. Dla mnie to zupełnie inna kategoria żołnierza.

Dodaj komentarz

© Okiem obserwatora
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci